Donald Trump "zaskoczony" ruchem Brytyjczyków. "Ja bym tego nie zrobił"
Nowe informacje o zatrzymanych przed bazą RAF Fairford. Relacja Macieja Worocha
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: BONNIE CASH/PAP/EPA
Amerykański prezydent Donald Trump został poproszony przez media o komentarz w sprawie wypuszczenia za kaucją pięciu mężczyzn aresztowanych w Wielkiej Brytanii w związku z rzekomą próbą dokonania ataku terrorystycznego na bazę RAF Fairford na południu Anglii. Dziennikarz zapytał też go, czy ta sprawa ma związek z Iranem.
- Być może. Ja powiedziałbym: nie wypuszczajcie ich za kaucją. Jestem zaskoczony, że ich wypuścili. Ja bym tego nie zrobił - odpowiedział Trump.
Prezydent Donald Trump
Źródło zdjęcia: BONNIE CASH/PAP/EPA
Dopytywany, czy może ujawnić więcej informacji na temat tego, czy Iran może być powiązany z tym zdarzeniem, odparł: - Wolałbym nie. To znaczy, znam odpowiedź. Mogę powiedzieć bardzo konkretnie, ale wolałbym tego nie ujawniać.
Zaznaczył, że USA ściśle współpracują z Londynem w tej sprawie. - Wiemy o nich wszystko. My byśmy ich nie wypuścili - powtórzył. Wcześniej, w niedzielę, Trump ocenił, że zatrzymani chcieli dokonać "dużych zniszczeń" i pochwalił amerykańsko-brytyjską współpracę służb w tej sprawie.
Podejrzani o próbę ataku wypuszczeni z aresztu za kaucją
Brytyjska policja poinformowała w poniedziałek, że pięciu mężczyzn aresztowanych w związku z rzekomą próbą dokonania ataku terrorystycznego na bazę RAF Fairford na południu Anglii zostanie wypuszczonych za kaucją.
Policja przed bazą RAF Fairford
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/NEIL HALL
Dzień wcześniej brytyjskie media - między innymi "Times", Sky News i "Daily Telegraph" - informowały, powołując się na anonimowe źródła w policji, że śledczy uważają, że najbardziej prawdopodobna jest hipoteza, że w organizację ataku zamieszany był Iran.
Amerykańskie lotnictwo używa brytyjskiej bazy koło Fairford do ataków na irańskie wyrzutnie rakietowe, wykorzystywane do ostrzału statków w cieśninie Ormuz.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.