Nowe informacje o pożarze stacji Starlinków. "To było celowe działanie"
W środę wieczorem doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim na Mazowszu. Zgłoszenie dotyczyło pożaru anten. Wstępne ustalenia wskazują, że mogło dojść do podpalenia rozdzielni. Uszkodzeniu uległ agregat prądotwórczy. Inna hipoteza zakłada zwarcie instalacji elektrycznej. — Nie lubię definiować zbyt wcześnie, co jest sabotażem, ale to źle wygląda — ocenił w czwartek Donald Tusk.
Pożar w stacji Starlinków. Tomasz Siemoniak komentuje
Na temat pożaru w Woli Krobowskiej głos zabrał w piątek minister koordynator służb specjalnych. — Mając informacje ze służb, mogę powiedzieć, że z wysokim prawdopodobieństwem uważamy to za celowe podpalenie — powiedział Tomasz Siemoniak na antenie TVN24. — Wszystkie wątki, że to była jakaś awaria elektryczna, raczej są nieprawdopodobne. To było celowe działanie — dodał.
Jak powiedział minister, potrzeba dowodów, aby wiarygodnie stwierdzić, iż podpalenie było działaniem na zlecenie rosyjskich służb. — Będziemy informowali o postępach tego śledztwa. Sprawa jest niewątpliwie poważna — zaznaczył.
Siemoniak ocenił też, że pożar stacji Starlinków pokazuje, że "coraz to nowe rzeczy mogą się dziać na zlecenie obcych służb". — Bo zaczęło się od składów farb, składów meblowych, potem było centrum Marywilska, były tory, były elementy infrastruktury krytycznej na celowniku, a teraz mamy do czynienia z czymś, co zapewne rosyjskie służby bardzo denerwuje — mianowicie cały system Starlinków, który daje Ukrainie ogromne możliwości normalnego działania w warunkach wojennych — powiedział polityk.
Czytaj nas częściej w Google
Zobacz również:
- Pożar stacji Starlinków. Donald Tusk zabrał głos. "Źle to wygląda"
- ABW na miejscu pożaru stacji Starlinków. "Rozważane są różne wersje"
- Pożar stacji Starlinków na Mazowszu. Jest komentarz z rządu. "Wiele na to wskazuje"
- Rusza śledztwo w sprawie pożaru w stacji Starlink. Służby w akcji. "W ogniu stanęła skrzynka"
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.