The Jerusalem PostSeveral Petah Tikva synagogues refuse to host Smotrich, cite objections to politics during servicesInquirerNGCP raises yellow alert on electricity over Visayas grid anew on Oct. 17CNN TürkHürmüz Boğazı’nda deniz mayını patlaması: Süper tankerde yangın çıktıPunchMexican court sentences killers of Australian, US surfers to 158 yearsBollywood HungamaSCOOP: Tukaram Mundhe's FDA crackdown reportedly shuts food counters at INOX R City Mall for 5 daysZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFColliderThe ’80s Adventure That Inspired ‘Stranger Things’ Is Officially a Free Streaming HitSouth China Morning PostShisha smoking will cause 1 million new lung cancer cases globally by 2050: WHO studyHipertextualEl error más famoso de Windows existe por una elección inesperada que casi nadie conoceThe RegisterAmazon wants you to Bee-lieve wearable AI can recall it all for youFootball ItaliaSerie A | Bologna vs. Inter: Probable line-ups and where to watch on TVVanguardOil tanker on fire after hitting mine in Hormuz – Iran’s Guards
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 17, 2026

W europejskim mieście nie można pochować zmarłych. Obowiązują ścisłe restrykcje

Translate

Regulacje odnośnie pogrzebów wynikają z wyjątkowo nieprzyjaznego klimatu. Longyearbyen leży ok. 1300 km od bieguna północnego. Wieczna zmarzlina sprawia, że zwłoki nie ulegają rozkładowi. Dodatkowym problemem są cykliczne roztopy i ponowne zamarzanie gruntu, które mogą wypychać trumny na powierzchnię.

ZOBACZ: Fatalne dane z Antarktydy. Jeden z najgorszych wyników w historii pomiarów

Zakaz chowania ciał obowiązuje od 1950 roku, co oznacza, że Longyearbyen ma własny, bardzo niewielki cmentarz. Pochowano w nim ofiary grypy hiszpanki, która w latach 1918-1920 przetoczyła się przez świat. Jak podaje Muzeum Svalbardu, żeby wykopać groby zmarłym w zamarzniętej ziemi, trzeba było użyć dynamitu. 

W miejscowości dozwolona jest jednak kremacja i pochówek w urnie, do czego ma prawo każdy, kto w chwili śmierci był oficjalnie rezydentem archipelagu.

Bez domów opieki i porodówki

Trudno tam też się zestarzeć. Ani w Longyearbyen, głównym ośrodku administracyjnym archipelagu, ani w żadnej innej osadzie na Svalbardzie nie ma domów spokojnej starości czy ośrodków opieki. 

ZOBACZ: Porody bez znieczuleń i nielegalne opłaty. Porodówki pod lupą NIK. Porażające wnioski

Lokalny szpital oferuje znacznie mniej usług niż inne szpitale w Norwegii. Z tego powodu ciężko chorzy i seniorzy, którzy wymagają stałego leczenia, muszą przenieść się na kontynent, przy czym lot do Oslo trwa ok. trzech godzin. W miejscowej lecznicy nie ma również oddziału położniczego, dlatego wszystkie ciężarne mieszkanki archipelagu najpóźniej dwa tygodnie przed terminem porodu są przewożone do szpitala na lądzie.

Zakaz posiadania kotów i obowiązek broni palnej

Na tym lista nietypowych uregulowań się nie kończy. Mieszkańcy nie mogą na przykład trzymać kotów. Zakaz wprowadzono ze względu na ryzyko wścieklizny i w trosce o rzadkie arktyczne ptaki, które gniazdują na ziemi. O ile spacery w granicach miasteczka należą raczej do bezpiecznych, tak każde wyjście poza osadę wiąże się z obowiązkiem posiadania broni palnej, aby obronić się przed niedźwiedziami polarnymi, które często można napotkać w okolicy.

ZOBACZ: Region w UE zamknięty dla kobiet. Surowe kary za złamanie zakazu

Svalbard to jedno z najbardziej odizolowanych i najzimniejszych stale zamieszkanych miejsc na świecie. Longyearbyen, w którym mieszka ok. 2,5 tys. osób, to najdalej na północ wysunięte miasto tej wielkości na świecie. Najniższą temperaturę odnotowano tu 4 marca 1986 roku, kiedy termometry wskazały -46,3 st. C. Mieszkańcy muszą też przywyknąć do nietypowego cyklu dobowego: od końca października do połowy lutego panuje tu noc polarna, a między kwietniem a sierpniem słońce w ogóle nie zachodzi.

View the original on Polsat News →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.