Orbán u steru kluczowego organu? Polacy mówią stanowcze "nie"
Z badania SW Research wynika, że negatywne zdanie o pomyśle powierzenia Orbánowi sterów ONZ ma aż 52,7 proc. respondentów. Zdecydowanie mniej, bo jedynie 16,8 proc. ankietowanych ocenia tę kandydaturę pozytywnie. Odpowiedzi "nie mam zdania" udzieliło 14,4 proc. uczestników badania, a 16,1 proc. przyznało, że w ogóle nie słyszało o sprawie.
Negatywne oceny najczęściej wyrażają osoby w wieku 50 lat i więcej (61 proc.) oraz mieszkańcy miast liczących 200–499 tys. mieszkańców (68 proc.). Pozytywne nastawienie częściej deklarują osoby w wieku 35–49 lat (21 proc.) – podsumował wyniki badania Przemysław Wesołowski, prezes agencji badawczej SW Research.
Media: Sensacyjny plan Trumpa. Wspólny kandydat USA, Rosji i Chin
O tym, że Viktor Orbán – odsunięty od władzy po wyborach parlamentarnych na Węgrzech z 12 kwietnia – może objąć najważniejszy fotel w ONZ, poinformował amerykański dziennik "Wall Street Journal". Według ustaleń gazety, opartych na źródłach z trzech krajów, za kandydaturą Węgra lobbuje administracja prezydenta USA Donalda Trumpa.
Amerykański plan zakłada stworzenie bezprecedensowego porozumienia. Orbán miałby być wspólnym kandydatem Stanów Zjednoczonych, Rosji i Chin, czyli trzech mocarstw dysponujących prawem weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Jak podaje "WSJ", Moskwa i Pekin przychylnie patrzą na tę propozycję. W czasie swoich rządów w Budapeszcie Orbán pozostawał najbliższym sojusznikiem Władimira Putina w Unii Europejskiej po agresji na Ukrainę, a jednocześnie otwierał Węgry na szerokie inwestycje z Chin. Jedno ze źródeł gazety określiło go wprost jako "wymarzonego kandydata konserwatystów spod znaku MAGA".
Sam Orbán nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Według doniesień mediów zasygnalizował otwartość na propozycję, ale z "zastrzeżeniami" – woli nie ujawniać swoich ambicji, dopóki nie zyska pewności, że ma zagwarantowane zwycięstwo.
Orbán nowym sekretarzem generalnym ONZ?
Kadencja obecnego sekretarza generalnego ONZ, Portugalczyka António Guterresa, upływa z końcem 2026 r. Wybór jego następcy wymaga skomplikowanej procedury dyplomatycznej.
Kandydat musi najpierw uzyskać poparcie co najmniej 9 z 15 członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, przy czym żaden z pięciu stałych członków (USA, Rosja, Chiny, Wielka Brytania i Francja) nie może zgłosić weta.
Następnie zarekomendowaną osobę musi formalnie zatwierdzić Zgromadzenie Ogólne ONZ. Choć Zgromadzenie może odrzucić nominata, nie ma prawa wybrać kandydata z pominięciem Rady. Kadencja trwa pięć lat z możliwością jednej reelekcji.
Warszawa i Kijów bez złudzeń. Polska nie poprze Orbána
Informacje o możliwym awansie Orbána wywołały natychmiastowy sprzeciw w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Polski minister spraw zagranicznych i wicepremier Radosław Sikorski jasno zadeklarował stanowisko Warszawy.
"Mimo starej znajomości i mimo poparcia, jakiego udzielił mu w kampanii wyborczej prezydent Karol Nawrocki, nie przewiduję, aby Polska wsparła kandydaturę Wiktora Orbána na Sekretarza Generalnego ONZ" – napisał szef dyplomacji.
W jeszcze ostrzejszym tonie wypowiedział się marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, wypominając węgierskiemu politykowi bliskie relacje z Kremlem. – Orbán współpracował z Putinem. Putina uważam za mordercę i za bandytę, i ludzie, którzy współpracowali z Putinem, nie są ludźmi, do których mam szacunek – podkreślił Czarzasty.
Głos zabrała również Ukraina, która przez lata mierzyła się z węgierskim blokowaniem unijnej pomocy. Szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha nie krył oburzenia i ironii na platformie X.
"Jestem przekonany, że Viktor Orbán, pełniąc funkcję sekretarza generalnego ONZ, z powodzeniem wykorzystałby swoje mistrzowskie umiejętności stosowania weta i szantażu, które rozwinął przez lata, torpedując kluczowe decyzje UE" – stwierdził.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.