InquirerP500-M needed to finish new 9-storey PUP building – solonThe Jerusalem PostIsraeli man caught speeding on Highway 90 at 217 kph under the influence of drugsRTP DesportoJorge Jesus confirma titularidade do capitão. Ronaldo admite: "Os portugueses estão a contar comigo".ESPN DeportesAdmiten dos errores en Atlético vs Real MadridESPNInternational break preview: USMNT's next generation, Messi's farewell, AFCON qualifyingBollywood HungamaUdta Teer trailer out: Ayushmann Khurrana and Sara Ali Khan bring comedy, action and chaos to the big screenCollider‘John Wick’ Meets ‘Killing Eve’ in New Action Series Officially Premiering in 2 Weeks [Exclusive]VarietyTom Cruise Is the Last Great Movie Star Still Chasing His Oscar. Can He Overcome ‘Digger’ Reviews to Get Him There?ABC NewsPossible measles exposure at Busch Stadium, local St. Louis-area businessesVilaWebBaltasar Picornell, a un pas de judici per haver difòs una foto en la qual es titllava de “nazi” Jorge CamposDeadline‘Maserati: The Brothers’ Actress Maya Talem Signs With MAD CelebritySRF NewsEurovision Song Contest 2027 – Nach Boykott: Niederlande nehmen nun doch am ESC teil
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 23, 2026

Kto przejmuje polskie przychodnie? Lekarze alarmują: stoi za tym zagraniczny kapitał

Translate

shutterstock_2629465413

Donald Tusk: Polacy uważają, że lekarze powinni zarabiać dobrze

Źródło zdj. gł.: Katarzyna Ledwon/Shutterstock

Coraz więcej przychodni lekarzy rodzinnych trafia w ręce dużych sieci, w tym podmiotów z kapitałem w "rajach podatkowych". Mogą być one powiązane z tymi samymi, które stoją również za przejęciami aptek z pominięciem prawa farmaceutycznego. Zdaniem ekspertów problem może przekładać się na bezpieczeństwo pacjentów.

Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) pracują w Polsce w gabinetach prywatnych, często prowadzonych przez nich samych. Ich opieka jest dostępna publicznie, bo na świadczenie usług zdrowotnych podpisują kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Jak wynika ze sprawozdania NFZ za ubiegły rok, w ciągu dwóch lat ubyło 248 umów podmiotów leczniczych w podstawowej opiece zdrowotnej. Zdaniem lekarzy zjawisko to jest szczególnie dotkliwe na terenach wiejskich i w małych miejscowościach, gdzie placówki zamykają się lub są przejmowane przez sieci medyczne, często z kapitałem zagranicznym.

Zagraniczny kapitał wyciąga rękę po polskie przychodnie

O tym zjawisku pisaliśmy w tvn24.pl już w maju. Wtedy na posiedzeniu Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia resort zdrowia był pytany o to, czy widzi taki problem i co zamierza z nim zrobić. Ze strony wiceminister zdrowia Katarzyny Kęckiej. Padła wówczas deklaracja, że będzie podejmować działania legislacyjne. O tym, kiedy można się spodziewać ich skutków, nie wspomniała, a żadne rozporządzenie czy ustawa związane z tą kwestią nie ukazały się do dziś.

Tymczasem problem jest poważny. W kilku województwach, początkowo na wschodzie kraju, a potem również na Dolnym Śląsku, od miesięcy dochodzi do przejęć dużej liczby gabinetów lekarzy rodzinnych przez konsorcja z zagranicznym kapitałem.

- To potężne zagrożenie, które nie jest do końca jeszcze rozpoznawane. Jestem lekarzem, ale i pracodawcą. Sam odbieram telefony z propozycjami zakupu moich przychodni. To są kontakty namolne, czasem wręcz niekulturalne. Połączenia są wykonywane raz na kilka tygodni. Dziś grzecznie odmawiam, a za jakiś czas słyszę pytanie o to, czy już się zdecydowałem - mówił w maju w rozmowie z tvn24.pl dr Michał Sutkowski, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych.

Na celowniku lekarze u progu emerytury

Cytowany przez Dziennik Gazetę Prawną dr Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny i wiceprezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia "Porozumienie Zielonogórskie", wskazuje natomiast, że problemem, który daje grunt pod takie działania, jest m.in. starzenie się lekarzy oraz niska opłacalność kontraktów NFZ w wyludniających się miejscowościach.

W rozmowie z nami Wojciech Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego podkreślał natomiast, że oferty zakupu są kierowane często do lekarzy zbliżających się do wieku emerytalnego i niemających komu przekazać gabinetu.

- Trudno się dziwić, że kiedy przychodzi ktoś z pieniędzmi, które pozwolą im na w miarę spokojne życie na emeryturze, to decydują się na sprzedaż. Z drugiej stronny, państwo nie oferuje żadnej podaży pieniądza dla polskich, małych podmiotów, które mogłyby takie gabinety skupować - ocenia Wiśniewski.

Potrzebne są bardziej szczelne przepisy

Problem jest jednak nie tylko ekonomiczny. Chodzi o zabezpieczenie medyczne, zwłaszcza osób z małych, wykluczonych komunikacyjnie miejscowości.

- Ktoś skupuje masowo przychodnie i może być tak, że powstanie w jednym miejscu siedziba, a w pozostałych dwudziestu czy pięćdziesięciu - filie. W siedzibie trzeba być od 8 do 18, a w filiach już niekoniecznie. Wyobraźmy sobie teraz, że w takiej filii lekarza nie będzie prawie wcale. Jak taka placówka ma spełnić potrzeby pacjentów? - pytał Michał Sutkowski.

Tymczasem poradnie w pobliskich miejscowościach też mogą już nie mieć możliwości przyjęcia kolejnych pacjentów. Zgodnie z zasadami NFZ jeden lekarz może mieć zapisanych maksymalnie 2750 osób.

Wojciech Wiśniewski w rozmowie z tvn24.pl podkreślał, że tam, gdzie pojawia się ważny interes publiczny, a koncentracja podmiotów w jednych rękach zagraża bezpieczeństwu zdrowotnego, należałoby rozważyć wprowadzenie takich rozwiązań, które to uniemożliwią. Również eksperci, z którymi rozmawiał "DGP", ostrzegają przed dalszą konsolidacją POZ przez duże sieci i postulują rozwiązania prawne mogące ograniczyć ten proces - np. podobne do tych wprowadzonych w aptekach.

Przepisy dotyczące aptek działają jak pusty fotoradar

Tymczasem same apteki również nie są wolne od zjawiska przejęć przez spółki z zagranicznym kapitałem. Uszczelnienie przepisów dotyczących warunków otwierania aptek zostało wprowadzone na mocy przyjętej w 2017 roku ustawy Apteka dla Aptekarza (AdA). Znalazły się w niej zapisy, dotyczące chociażby tego, kto może być właścicielem apteki. Zgodnie z AdA ma to być wyłącznie farmaceuta. Wcześniej właścicielem mógł być każdy, pod warunkiem zatrudniania odpowiedniego personelu. Nowe przepisy ograniczyły też do czterech liczbę aptek, które mogą być prowadzone przez jeden podmiot.

Przepisy te były jednak i są nadal często obchodzone. Głośno komentowanym zjawiskiem jest sytuacja, gdy firmy z zagranicznym kapitałem przejmują apteki wraz z zezwoleniami i robią to na mocy prawa o spółkach handlowych, lecz z pominięciem prawa farmaceutycznego.

- To nie jest kwestia przepisów, tylko często bezradności państwa w ich egzekwowaniu. Te duże podmioty czasem mówią wprost, że inwestują w krajach, które mają słabe prawo lub słabą egzekucję. To tak jak z pustym fotoradarem. Jest omijany, bo wszyscy wiedzą, że i tak nie zadziała, mimo że stoi przed nim znak ograniczenia prędkości. Jeśli państwo nie reaguje przy jednym, pięciu, potem stu podmiotach, to przejmuje się ich tysiąc, mówiąc, że to za dużo, by to zabrać - mówi w rozmowie z tvn24.pl Marek Tomków, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.

Kapitał może mieć to samo źródło

Eksperci, z którymi rozmawiamy, mówią, że problemem jest też to, że w wielu przypadkach za przejęciami przychodni i aptek może stać ten sam kapitał - często zlokalizowany w "rajach podatkowych".

- Nie śledziliśmy tego szczegółowo, ale w powiązaniach widzimy te same nazwy funduszy. Wiele z tych podmiotów widzimy zresztą na rynku europejskim. Dopóki prawo im na to pozwala, to robią po prostu biznes, aż do momentu, gdy państwo postawi wyraźną granicę - wskazuje Tomków.

Jak dodaje, skonsolidowanie w jednych rękach obszarów kluczowych dla zabezpieczenia zdrowotnego rodzi poważne zagrożenie.

- Jeśli ktoś ma dużą sieć aptek, a do tego jest połączony z hurtowniami, przychodniami, szpitalem, domem pomocy społecznej i produkcją leków, to koło się zamyka. W jednym z wywiadów dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia powiedział, że ma wrażenie, że Polska straciła kontrolę nad rynkiem aptek. Zgadzam się z tym, ale tylko częściowo. Polska straciła kontrolę nad całym rynkiem leków w Polsce. Żadna z aptek ogólnodostępnych nie należy do państwa - kwituje prezes NIA.

Również Wojciech Wiśniewski wskazywał w maju w rozmowie z nami, że konsolidacja prowadzona ogromne podmioty może utrudniać rządzącym prowadzenie polityki zdrowotnej.

- Inaczej się negocjuje na przykład aneksowanie umów z rzeszą pojedynczych lub małych podmiotów, a inaczej z jednym dużym, który trzyma w ręku ogromną dźwignię negocjacyjną w postaci na przykład tysiąca gabinetów - mówił ekspert.

View the original on TVN24

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.