Gospodarka Wielkiej Brytanii upada. Były ekonomista Banku Anglii przedstawia scenariusz katastrofy
John Healey ma przed sobą zadanie, którego nikt mu nie zazdrości. Jego skala stała się jasna w poniedziałek, kiedy koszty finansowania Wielkiej Brytanii wzrosły przed przemówieniem kanclerza skarbu Wielkiej Brytanii na konferencji Partii Pracy.
Prawda jest taka, że inwestorzy finansujący uzależnienie Wielkiej Brytanii od długu mają rację, by zachować ostrożność. Premier Andy Burnham podkreślał w zeszłym tygodniu, że Wielka Brytania jest "zbyt narażona" na ryzyko związane z rynkami obligacji, kilka miesięcy po tym, jak stwierdził, że "zastawiliśmy się" u nich [jak w lombardzie].
Czytaj nas częściej w Google
To jednak właśnie jego własne słowa pogłębiły tę sytuację. Sugerowanie przez premiera w Izbie Gmin, że zabezpieczenie społeczne jest ważniejsze niż bezpieczeństwo narodowe, bardzo, bardzo zaniepokoiło inwestorów. Gilts (obligacje skarbowe emitowane przez brytyjski rząd) są głównym źródłem finansowania deficytów budżetowych (a co za tym idzie — długu).
Około 33 proc. inwestorów w gilts to inwestorzy zagraniczni; mogą oni nie analizować wszystkich niuansów życia gospodarczego i politycznego w Wielkiej Brytanii. Mogą polegać na ogólnych ocenach dotyczących perspektyw kraju. Dlatego oświadczenia wysokich rangą polityków mają znaczenie.
Kiedy rynki obligacji wpadają w panikę, może to doprowadzić do pełnego kryzysu gospodarczego w kraju o tak niepewnej sytuacji jak Wielka Brytania. Gdyby więc doszło do katastrofalnego załamania, oto jak mogłoby to wyglądać w skrajnym przypadku.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.