Nowogrodzka zadowolona z wyborów w Krakowie. "Możemy mieć nawet 32 proc."

Kandydat PiS na prezydenta Krakowa Michał Drewnicki uzyskał 17,5 proc. poparcia. Dało mu to trzecie miejsce za Łukaszem Gibałą (który dostał 36,38 proc. poparcia), kandydatem bezpartyjnym oraz Moniką Piątkowską z Koalicji Obywatelskiej (29,91 proc.).
- Gdybym na olimpiadzie zdobył trzeci wynik, to byłbym zachwycony, a w Krakowie trzeci wynik jest bardzo dobry - powiedział Michał Drewnicki podczas swojego wieczoru wyborczego. - Przebiliśmy szklany sufit, pokazaliśmy, że da się osiągać wysokie wyniki - dodał.
Wyniki wyborów w Krakowie dla PiS bez zaskoczenia. "Nie ma powodu do łez"
Drewnicki nie wszedł do drugiej tury, co też nikogo w PiS specjalnie nie zaskoczyło.
Sondaże przed wyborami były dla Drewnickiego mniej łaskawe niż jego ostateczny wynik. W ostatnim przed wyborami miał 16,11 proc. (OGB), a były i takie, w których uzyskiwał 13,2 proc. (IBRIS dla TVN24), a nawet 9,3 proc. (Opinia24 dla Radia Kraków).
W tym sensie wynik na poziomie 17,5 proc. jest traktowany w partii jako "może nie znakomity, ale niezły".
- Bez szału, ale też nie ma powodu do łez - komentował w rozmowie z Interią na bieżąco jeden z posłów PiS.
O ile posłowie, z którymi rozmawiamy, doceniają dobrze prowadzoną kampanię kandydata i jego osobiste zaangażowanie, to zwracają również uwagę na fakt, że Kraków jest niemiarodajny z uwagi na obecność kandydata spoza partyjnej układanki.
- Gdybyśmy w każdym dużym mieście mieli ludzi tak sprawnych i pracowitych jak Michał Drewnicki w Krakowie, to bylibyśmy w całkiem innej sytuacji. Niestety, mimo świetnej kampanii, Drewnicki miał tu pod górkę ze względu na Łukasza Gibałę. Gibała to wyborcza anomalia, outlier, który zaburzył wynik i był wyzwaniem dla naszego kandydata, bo zbierał także poparcie wyborców po prawej stronie, od umiarkowanej prawicy po Konfederację - uważa nasz rozmówca.
Tym, co napawa polityków PiS optymizmem, jest fakt, że przy okazji exit polls w Krakowie firma sondażowa Ogólnopolska Grupa Badawcza przeprowadziła też sondaż partyjny.
Wynika z niego, że w Krakowie PiS ma 22,5 proc. W partii furorę robią wyliczenia, pokazujące, że skoro PiS ma 22,5 proc. w Krakowie, to w skali ogólnopolskiej może liczyć na prawie 32 proc.
- Ewidentnie PiS jest w sondażach mocno niedoszacowany i nasz wynik nie oscyluje wokół 20 procent, lecz wokół 30 procent. I to jest dobry punkt wyjściowy przed kampanią - podkreśla nasz rozmówca z PiS.
Do tego nawiązał zresztą prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konferencji, zwołanej dzień po wyborach w Krakowie.
- PiS w exit poll ma 22 proc., to przekłada się na 32 proc. w Polsce. Nie chcę urażać socjologów, ale to więcej niż ich sondaże. Nawet gdyby PiS wygrał, to niektórzy powiedzieliby, że to zwycięstwo Tuska - drwił Kaczyński.
- To jest wynik bardzo dobry i bardzo bliski, niemal remisowy, jeśli chodzi o KO. Jeśli rzeczywiście tak jest, to można mówić, że sondaże się mylą - dodał.
Rozwój Plus bez sukcesów w Krakowie. Posłowie PiS: "to nasz główny taktyczny cel"
Posłowie PiS cieszą się z jeszcze jednego wyniku. Te same wyliczenia na podstawie exit polls wskazały bowiem, że Rozwój Plus może liczyć na 3,1 proc. w skali ogólnopolskiej. - Jeśli dla nas wyniki w Krakowie są słodko-gorzkie, to dla Mateusza Morawieckiego są gorzko-gorzkie - kwitują w PiS.
Posłowie Rozwoju Plus odbijają piłeczkę i nie zostawiają na wyniku kandydata PiS suchej nitki, podkreślając fakt, że kandydat PiS miał historycznie najsłabszy wynik w Krakowie i to przy braku konkurencji.
Bo w Krakowie nie było kandydata Rozwój Plus (Stowarzyszenie nie wystawiło własnego kandydata) ani kandydata Konfederacji (partia nie zdołała zarejestrować swojego kandydata z powodów błędów formalnych, związanych ze zbiórką podpisów).
"Kraków, kandydat PiS najniżej w historii bez konkurencji kandydata Konfederacji i Rozwój Plus. Pożar to mało powiedziane" - napisał w serwisie X Waldemar Buda, dodając następnie: "Koniec z partyjniactwem. Kraków przyspieszył proces".
- Rozwój Plus, nie wystawiając kandydata, dał możliwość sprawdzenia się PiS w nowej, suwpolizowanej formule i wyszła katastrofa. Suwpolizacja ciągnie PiS w dół, to ślepa uliczka, na końcu której obóz prawicy patriotycznej czeka zderzenie ze ścianą - ocenia w rozmowie z Interią polityk Rozwój Plus.
Także w PiS zdają sobie sprawę z tego, że jeśli chodzi o ogólnopolskie wnioski, to Kraków pokazał, że to nie PiS jest dziś beneficjentem zmęczenia rządami Tuska. A zmęczenie jest widoczne.
Przy okazji exit polls w Krakowie Ogólnopolska Grupa Badawcza zbadała nastroje społeczne. Z badania przeprowadzonego dla Polsat News i Newsmax Polska wynika, że 47 proc. Polaków źle ocenia rząd Donalda Tuska, a 32 proc. ma do rządu stosunek pozytywny.
- Jasne, że się przyglądamy tym wynikom, ale nasz plan na dzisiaj jest inny. Wszyscy się oburzają, że atakujemy Rozwój Plus, ale prawda jest taka, że obecnie sprowadzenie Rozwoju Plus na poziom 2-3 proc. to nasz główny taktyczny cel. Bez tego nie da się ruszyć z wiosenną ofensywą kampanijną. Teraz jest czas czyszczenia przedpola i koledzy z Rozwoju Plus swoimi atakami bardzo nam w tym pomagają - argumentuje polityk PiS.
Pytanie, czy sprowadzenie pod próg formacji Mateusza Morawieckiego wystarczy, aby myśleć o zwycięstwie wyborczym, bo na razie - jak wynika z rozmów z politykami PiS - PiS ma problemy właściwie w każdej grupie elektoratu. Także tam, gdzie do niedawna była pewniakiem.
- Starsi ludzie w większości głosują dziś na Tuska, KO stała się partią seniorów. Z kolei młodzi do 40. roku życia wybierają Konfederację, dla nich PiS i KO nie są punktem odniesienia. Nawet w grupie mężczyzn PiS nie jest partią pierwszego wyboru, ale trzeciego po KO i Konfederacji. O młodych nawet nie wspomnę. Dosłownie nie mamy się o co zaczepić - opowiada nam polityk, który ma wgląd w wewnętrzne badania partii.
Okazuje się, że PiS stało się w wielu segmentach wyborców partią średniego wyboru.
- Jesteśmy trochę dla wszystkich, czyli w efekcie dla nikogo. Wyborca nie widzi żadnego konkretnego powodu, aby iść i głosować na PiS. W 2015 roku daliśmy ludziom ten powód, dziś nie mamy na to pomysłu. A konkurencję mamy o wiele większą po prawej stronie niż wtedy. To są problemy, z którymi musimy się zmierzyć, chcąc myśleć o zwycięstwie i rządzeniu po 2027 roku - narzeka nasz rozmówca z PiS.
Atak w opactwie w Jarosławiu. Pierwsze ustalenia prokuraturyINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.