Moskwa zmienia zdanie ws. Europy? Pieskow zaprasza i narzeka

Kreml ocenił w piątek, że państwa europejskie powinny wziąć udział w ewentualnych przyszłych negocjacjach dotyczących bezpieczeństwa na kontynencie i uregulowania wojny w Ukrainie. Moskwa zarzuciła jednak Europie, że ta nie ustaliła dotąd, kto mógłby ją reprezentować przy stole rozmów.
Pieskow: Europa powinna uczestniczyć w rozmowach o bezpieczeństwie, ale nie ma reprezentanta (fot. IMAGO/Grigory Sysoev/Imago Stock and People) /East News
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że Rosja nie otrzymała od Europejczyków żadnych konkretnych inicjatyw.
Jeśli chodzi o jakiekolwiek pomysły Europejczyków, nie otrzymaliśmy ich. Nic nam o nich nie wiadomo – powiedział dziennikarzom w trakcie piątkowej konferencji. Jego wypowiedź cytuje agencja Reutera.
Jak dodał, rozmowy o wzajemnych gwarancjach bezpieczeństwa dla Rosji i Ukrainy nie będą mogły na pewnym etapie obejść się bez udziału państw europejskich. Zarzucił jednak Europie długotrwałe niezdecydowanie i brak porozumienia co do tego, kto miałby występować w jej imieniu.
Co na to Europa?
Dwa tygodnie temu portal Politico informował, że państwa europejskie analizują możliwość wyznaczenia osoby, która reprezentowałaby je w bezpośrednich rozmowach z Władimirem Putinem o zakończeniu wojny w Ukrainie.
Wśród potencjalnych kandydatów są prezydent Finlandii Alexander Stubb, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Czy wiemy, na czym stoimy?
Nie jest jasne, na ile można brać na poważnie piątkowe słowa Pieskowa i co de facto się za nimi kryje. W ubiegłym tygodniu doradca Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow komentował zaplanowane na 10-11 listopada rozmowy trójstronne USA-Ukraina-Rosja w Abu Zabi. Wskazywał, że nie ma planów zaproszenia doń państw europejskich. Drwił, że mogą one znaleźć się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, „jeśli kupią bilety”.
Również w ubiegłym tygodniu minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow stwierdził, że „nie ma widoków na zakończenie wojny w Ukrainie” oraz że konflikt najprawdopodobniej zmierza do „eskalacji”.
W czwartek prezydent USA Donald Trump powiedział z kolei, że „rozstrzygnięcie” wojny w Ukrainie jest bardzo bliskie. Zaznaczył, że wypracowywane porozumienie może objąć nie tylko Ukrainę, ale całą Europę. Według niego, do osiągnięcia go konieczne będzie szerokie zaangażowanie państw Starego Kontynentu.
Państwa Europy boją się, że Rosjanie, korzystając z amerykańskiej przychylności, przeforsują niekorzystne dla nich rozwiązania. Moskwa pod koniec 2021 r., jeszcze przed wybuchem wojny, żądała m.in., by poziom obecności wojskowej na wschodniej flance NATO ograniczyć do poziomu sprzed 1997 r.
Dziś administracja Trumpa ogranicza część sankcji na Rosję. Waszyngton dawał sygnały, że możliwe jest wznowienie pracy gazociągu Nord Stream. Wyciągnął też rękę po rosyjski olej napędowy.
Europa chce być przy stole negocjacyjnym
Jeśli chodzi o stanowisko Unii Europejskiej i większości europejskich sojuszników Ukrainy ws. końca wojny i powojennej architektury bezpieczeństwa, sprawa wygląda następująco: nie powinno być rozmów o przyszłym bezpieczeństwie Europy bez udziału Europejczyków. Jednocześnie obowiązuje zasada, że nie można ustalać przyszłości Ukrainy bez niej.
UE opowiada się za pokojem opartym na zasadach Karty Narodów Zjednoczonych. Chodzi m.in. o:
- poszanowanie niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy;
- odrzucenie siłowej zmiany granic;
- udział Ukrainy w decyzjach dotyczących warunków porozumienia;
- zawieszenie broni jako element procesu prowadzącego do trwałego pokoju, a nie rozwiązanie samo w sobie.
Europejscy przywódcy podkreślają też, że układ zawarty pod presją, bez gwarancji dla Kijowa, mógłby jedynie odłożyć kolejną fazę konfliktu. Państwa europejskie nie wykluczają rozmowy z Rosją. Uważają jednak, że Moskwa powinna najpierw wykazać gotowość do rzeczywistych negocjacji, a nie wykorzystywać ich do narzucania własnych warunków lub zyskania czasu.
Europa deklaruje też gotowość do współtworzenia gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy po zakończeniu wojny. W ramach tzw. koalicji chętnych rozważane jest m.in. wysłanie sił międzynarodowych na terytorium naszego wschodniego sąsiada.
Do ostatniego spotkania przedstawicieli USA, Ukrainy, NATO oraz europejskich partnerów doszło niedawno w Brukseli.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.