The Jerusalem PostThe big 'what if': Do those chanting 'from the river to the sea' really mean it? - opinionInquirerTalaandig chieftain Datu Migketay Saway passes away at 72ESPN DeportesLa probable alineación de Guatemala para enfrentar a JamaicaESPNSource: Man City set to be found guilty of most PL financial breach chargesDaily MaverickI have a picture for you! 19 September-25 September 2026VarietyJodie Turner-Smith Sued for Allegedly Enabling Brother’s Sexual Misconduct and Drug DealingStraits Times SportRodri confident in Manchester City innocence despite reported chargesThe Hollywood ReporterDisney Seeking “Director of AI Enablement” After Warning of Layoffs Amid Companywide AI PushDeadline‘Adults’ Star Rachel Marsh On Creating “Hiccup” Pop Anthem With Director: “We Tried All Different Versions”QuemXororó mostra treino pesado e faz suspense sobre novo projeto de Sandy e Junior: 'Não contei nem pra personal'La PresseChambre des communes | L’utilisation ou pas de l’IA dans leurs travaux divise les députésColliderHorror’s Favorite Killer Is Officially Ready for Primetime on HBO Max
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 25, 2026

Tusk nie będzie już grzeczny, bo czuje się mocniejszy. W koalicji wskazują na przełom w TK

Translate

Dla wyborców Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy kluczowe są "rozliczenia rządów PiS" – wynika z niedawnego sondażu CBOS. Dlatego Donald Tusk mówi słowo w słowo za marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym: nie można grać w szachy, gdy przeciwnik używa bejsbola. 

Czarzasty na Campusie Polska Przyszłości w sierpniu do młodych ludzi mówił tak: –Zwycięstwo jest możliwe, ale – do cholery jasnej – podnieście głowy! Ci ludzie, którzy na nas głosowali sześć lat temu, spodziewają się po nas skuteczności. I my musimy to zrobić!

Lider Nowej Lewicy rzucił wtedy zdanie, które później podchwycił Donald Tusk: – My siadamy do szachów, a naprzeciwko nas siedzą ludzie z kijami bejsbolowymi. 

– Tusk się Włodkiem zainspirował – uśmiecha się dziś jeden z polityków Nowej Lewicy. Dodaje: – Tuskowi taka zdecydowana postawa Włodka bardzo się podoba. O to właśnie chodzi. 

Tusk był grzeczny, ale już nie będzie. Co na to koalicjanci?

"Grzeczny już byłem. Nie będę grać w szachy, kiedy ktoś podchodzi do mnie z bejsbolem – mieszkańcom Krakowa bardzo się ta deklaracja spodobała" – pochwalił sam siebie Donald Tusk w czwartek wieczorem na X. 

Godzinę wcześniej o tym, że nie będzie już grzeczny, zapewnił na spotkaniu z działaczami KO w Krakowie podczas wspólnego wystąpienia z kandydatką na prezydenta miasta Moniką Piątkowską. 

Więcej niż o Krakowie premier mówił o sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego. – To są takie czasy, że nie można nogi odstawiać – opisywał. 

Stwierdził, że jego "przeciwnicy polityczni są raczej zwolennikami przemocy, łamania reguł" i trzeba się temu przeciwstawić. – Jest szachownica. Umawiamy się na grę w szachy, ja tam siedzę, zastanawiam się, a z drugiej strony przychodzi facet z bejsbolem i mówi: ty grasz w szachy, ale ja jestem na ustawce. I trzyma bejsbola w ręku – relacjonował premier, nawiązując do prezydenta Karola Nawrockiego, który sprzeciwia się przyjęciu ślubowania od części sędziów-nominatów koalicji. 

Tusk drwił z "pięknoduchów", którzy twierdzą, iż nie można łamać reguł w kontekście walki o praworządność. – Wokół są różni ludzie, w tym niestety także często media, i mówią: ty graj w szachy, to nieładnie, że on będzie walił bejsbolem, ale ty musisz grać w szachy. No, to wtedy ja nie wygram – stwierdził. Dlatego zapewnił: – Grzeczny to już byłem. Nie będzie akceptacji.

Tuskowi chodzi o TK i rozliczenia 

Wedle naszych rozmówców z koalicji, premier odnosił się przede wszystkim do sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jednoosobowo zaproponował kandydaturę swojej prawej ręki, ministra Macieja Berka. Koalicja w większości na tę propozycję przystała. Jak mówili politycy KO, Berek, niczym RoboCop, ma wejść szturmem do Trybunału i zrobić tam porządek. Jak? Nie wiadomo. 

Cel jest jednak zasadniczy: odsunąć od władzy w TK Bogdana Święczkowskiego, którego broni PiS i prezydent. – Do prezesa dobierzemy się zgodnie z prawem i w odpowiednim momencie – zapowiedział niedawno enigmatycznie w RMF FM minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. 

Jak przekonywał, "widział sondaże, wedle których ponad 60 proc. ludzi uważa, że powinniśmy odbudować ten Trybunał nawet z pomocą policji". 

Stąd też determinacja premiera Tuska.

Koalicjanci w tej sprawie nie mają wspólnej opinii. Zwłaszcza że w kuluarach od tygodni mówi się o szykowanym wejściu policji do Trybunału Konstytucyjnego, a nawet próbie wyprowadzenia prezesa Święczkowskiego. Takiego rozwiązania nie wyklucza sam Maciej Berek. – Wszyscy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy zostali wybrani przez Sejm – i z których część jest dopuszczona do tego, żeby w budynku Trybunału urzędować, część jest niedopuszczona – wszyscy jesteśmy zdeterminowani i gotowi do tego, żeby zacząć wykonywać swoje obowiązki. Liczymy na to, że to będzie możliwe w spokoju, ale oczywiście widzimy, jakie są realia – powiedział były minister w "Graffiti" Polsat News, pytany, czy jest gotowy na wejście do budynku TK z eskortą policji. 

– Wszyscy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy zostali wybrani przez Sejm – i z których część jest dopuszczona do tego, żeby w budynku Trybunału urzędować, część jest niedopuszczona - wszyscy jesteśmy zdeterminowani i gotowi do tego, żeby zacząć wykonywać swoje obowiązki. Liczymy na to, że to będzie możliwe w spokoju, ale oczywiście widzimy, jakie są realia - powiedział były minister w "Graffiti" Polsat News, pytany, czy jest gotowy na to, że będzie wchodził do budynku TK pod eskortą policji. 

Co na to politycy koalicji? – PiS nawet nie kryje się z tym, że Trybunał jest ich i broni swoich namiestników. Ale cel koalicji jest taki, żeby Trybunał znów był świątynią prawa – uważa poseł Nowej Lewicy Andrzej Szejna. Twierdzi, że dziś w TK "na bramce stoi Święczkowski z bejsbolem i odpędza, działając na zlecenie Jarosława Kaczyńskiego w zmowie z Nawrockim".

– A nie da się bramkarza z bejsbolem perswazją przekonać – zauważa.

Ze słowami premiera o "końcu bycia grzecznym" zgadza się też PSL. – Zgadzam się z premierem Tuskiem, że jeśli po drugiej stronie jest taki opór, jeśli jest przywiązanie, by trwać w takiej patologicznej sytuacji, to nie można być cały czas tym grzecznym, który się powołuje na zwyczaje, przepisy, trzeba też pokazać w tym wszystkim charakter. Tak czytam tę wypowiedź premiera – mówi szef klubu ludowców Krzysztof Paszyk. 

Inne zdanie ma szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz. – Nie wyobrażam sobie, żeby do Trybunału Konstytucyjnego weszła policja. Nie po to budowaliśmy zaufanie do policji po strajkach kobiet za czasów PiS, żeby teraz policja wkraczała do Trybunału – przyznaje. 

Politycy KO jednak są zadowoleni z deklaracji ich lidera. Co oznacza koniec bycia grzecznym? – Nic dobrego dla przeciwników politycznych. To będzie w ramach prawa, ale egzekwowanie zdecydowanie i mocno. To, co robi Święczkowski, który zrobił w TK ring polityczny, jest absolutnym złamaniem prawa na wielu poziomach. Zamurował się i zabetonował. Grozi mu wiele lat odsiadki. Nie można pozwolić na to, by dalej łamał prawo i namawiał innych do łamania prawa – uważa Dariusz Joński.

Andrzej Halicki zapewnia, że słowa premiera o końcu bycia grzecznym padły "na pewno w kontekście Trybunału Konstytucyjnego". – Mamy do czynienia z łamaniem prawa i to wielokrotnym. Czas z tym skończyć. Nie może być tak, że jedna strona zachowuje się w sposób kompletnie skandaliczny, mówię także o prezydencie – uważa europoseł.

Jednocześnie politycy koalicji nie wskazują, co dokładnie oznacza koniec grzeczności premiera i co Donald Tusk zamierza. – Jeśli by to zdradził, to przeciwnicy by się przygotowali. Premier nie zwierza się koalicjantom ze swoich planów – mówi nam jeden z posłów. 

Jedno jest pewne: Donald Tusk czuje się mocniejszy niż jeszcze kilka miesięcy temu. I wie, że do kampanii wyborczej musi przystąpić w zdecydowany sposób, wysyłając jednoznaczny i silny sygnał wyborcom. Tak należy odbierać słowa o tym, że "grzeczny już był". 

– Rząd ma lepsze oceny, premier też ma lepsze notowania. Nawrocki słabnie, PiS już nie ściga się z nami, tylko z Konfederacją. Tusk chce wejść mocno w nowy sezon – twierdzi polityk jego partii. 

W koalicji spodziewają się też kolejnych "akcji rozliczeniowych": zatrzymań, aresztów, zarzutów. Dla opozycji zapowiedzi premiera to dowód na upolitycznienie prokuratury i służb.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.