Nowy projekt budżetu Rosji zburzył wszelkie złudzenia. Jest źle — i w 2027 r. będzie jeszcze gorzej. Rosjan czeka wielka grabież [OPINIA]
Siergiej Szelin to rosyjski niezależny dziennikarz, analityk społeczny i ekonomiczny.
Projekt budżetu Rosji na najbliższe trzy lata jest wreszcie dostępny i nie zawiera on samych fantazji. Oczywiście pomińmy plany sporządzone na lata 2028 i 2029. Plany na dwa i trzy lata naprzód zawsze powstają z przyzwyczajenia. Nigdy się ich nie przestrzega.
Czytaj nas częściej w Google
Do prognoz na 2027 r. można już jednak podchodzić z większym zaufaniem. Państwowi finansiści lubią i potrafią liczyć dochody i zazwyczaj nie popełniają zbyt wielkich błędów. Na przykład w bieżącym roku planują zebrać 41,2 bln rubli (1,92 bln zł). To zaledwie o 0,9 bln rubli (42 mld zł) więcej niż zapisano w pierwotnym projekcie budżetu na rok 2026. Całkiem akceptowalna dokładność.
Oznacza to, że plany budżetowe na 2027 r. (43,3 bln rubli, 2,02 bln zł) można traktować mniej lub bardziej poważnie. W ujęciu nominalnym jest to o 5,1 proc. więcej niż w bieżącym roku. Porównanie z przewidywaną inflacją wskazuje, że władze nie spodziewają się realnego wzrostu wpływów do budżetu.
Przychody z sektora naftowo-gazowego prawdopodobnie spadną, a liczne podwyżki podatków o drugorzędnym znaczeniu przyniosą mniej niż bilion rubli (46,6 mld zł) zysku. Tym razem Kreml nie zaryzykował podwyższenia żadnego z głównych podatków, jak zrobił to w zeszłym i przedostatnim roku. A spośród nowinek wprowadzanych przez władze, z którymi będą musieli się zmierzyć obywatele nieposiadający nadmiernych oszczędności, ważne są dwie. Obie mocno odczują w kieszeniach.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.