Tragedia w największym parku safari Beneluksu. Lamparty zaatakowały swoją opiekunkę

Doświadczona opiekunka zwierząt zmarła w szpitalu w wyniku poważnych obrażeń po ataku lamparta w holenderskim parku safari Beekse Bergen. Władze ogrodu zoologicznego wszczęły niezależne śledztwo, które ma wyjaśnić okoliczności tej tragedii. Jednak już teraz zapowiedziano, że drapieżniki nie zostaną uśpione.
zdj. ilustracyjne /Shutterstock
Do tragicznego incydentu doszło w sobotę na terenie parku safari Beekse Bergen, największego zoo w regionie Beneluksu. Opiekunka, która miała około 50 lat i od wielu lat związana była z ogrodem zoologicznym, zajmowała się dwoma lampartami, gdy nagle została zaatakowana przez jednego lub oba drapieżniki. W tym dniu zwierzęta zostały przetransportowane do wewnętrznego pomieszczenia ze względu na złe warunki pogodowe.
Dramatyczne wezwanie przez krótkofalówkę. Lekarze podjęli natychmiastową walkę
Nie jest jasne, co dokładnie wydarzyło się w pomieszczeniu dla lampartów, ponieważ nie było tam zainstalowanego monitoringu. Wiadomo jednak, że kobieta, mimo poważnych obrażeń głowy i szyi, zdołała zaalarmować kolegów przez krótkofalówkę. Jak podaje lokalny portal, jeden ze współpracowników usłyszał jej krzyki.
Ranną kobietę przetransportowano śmigłowcem do szpitala.
Stan opiekunki od początku określano jako krytyczny. Lekarze przeprowadzili operację, jednak mimo wysiłków nie udało się uratować jej życia. We wtorek park safari Beekse Bergen oficjalnie poinformował o jej śmierci.
To bardzo doświadczona koleżanka, która zawsze wykazywała dużą ostrożność w kwestiach bezpieczeństwa – oświadczył szef działu opieki nad zwierzętami w zoo, Martin van Hees.
Nazwisko kobiety nie zostało ujawnione ze względu na holenderskie przepisy dotyczące ochrony prywatności.
Zapadła decyzja w sprawie przyszłości lampartów. Stanowczy głos rzecznika
Rzecznik ogrodu zoologicznego poinformował lokalne media, że lamparty nie zostaną uśpione. To drapieżniki i nimi pozostaną – podkreślił.
Władze ogrodu poinformowały o rozpoczęciu śledztwa, które ma wyjaśnić okoliczności tragedii i sprawdzić, czy procedury bezpieczeństwa były wystarczające oraz prawidłowo przestrzegane. To nie pierwsze śmiertelne zdarzenie w Beekse Bergen – w 2003 roku zginął tam 37-letni pracownik zaatakowany przez słonia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.