Jak przygotować plecak ratunkowy. Weteran mówi, czego naprawdę potrzebujemy
Gościem Mikołaja Kunicy w programie Onet Rano był Wojciech Jasewicz, weteran wojenny w Iraku i Afganistanie, prowadzący Akademię Przetrwania Wild Joy i współpracujący z Federacją Obrona Cywilna. Rozmowa dotyczyła przygotowania na sytuacje kryzysowe i wyposażenia, które może przydać się w razie poważnego zagrożenia.
Jasewicz od razu zastrzegł, że nie lubi określenia "plecak ucieczkowy". Jego zdaniem sugeruje ono, że obywatel powinien się spakować i po prostu uciekać. Sam mówi raczej o plecaku ratunkowym.
Czytaj nas częściej w Google
Podkreśla też, że taki zestaw najlepiej przygotować samodzielnie.
— Wtedy przynajmniej wiem, co spakowałem i do czego służy — tłumaczy. Jak wynika z jego doświadczeń szkoleniowych, ludzie często kupują gotowe zestawy, ale nie wiedzą później, do czego służą poszczególne przedmioty. W sytuacji stresowej taki brak wiedzy może okazać się poważnym problemem.
Najpierw potrzeby, potem sprzęt
Zdaniem weterana przygotowania trzeba zacząć nie od zakupów, ale od odpowiedzi na podstawowe pytanie: czego człowiek potrzebuje, żeby przetrwać?
Wskazuje na podstawowe potrzeby fizjologiczne: wodę, jedzenie, możliwość schronienia oraz ochronę przed wychłodzeniem. To właśnie one powinny wyznaczać priorytety.
Jasewicz przekonuje, że nie oznacza to konieczności noszenia ze sobą ogromnych zapasów.
Onet
Akcja odporni.info
— Nie o to chodzi, żeby każdy miał pięć litrów w baniakach z wodą — mówi.
Jego zdaniem ważniejsza od samego ciężkiego wyposażenia jest wiedza, jak wykorzystać dostępne zasoby. Jako przykład podaje filtr, który można zamontować na butelce PET i wykorzystać do uzdatniania wody. W sytuacji kryzysowej wiele rzeczy można też znaleźć i zaadaptować na miejscu.
Gotówka może okazać się równie ważna jak jedzenie
Na liście rzeczy, o których warto pamiętać, znajduje się również gotówka. Jasewicz zwraca uwagę, że w poważnym kryzysie mogą wystąpić problemy z energią elektryczną, internetem oraz systemami płatniczymi.
Dlatego — jego zdaniem — warto mieć w domu pewną ilość pieniędzy w drobnych nominałach. Odwołuje się przy tym do własnych doświadczeń z misji wojskowych, podczas których nosił przy sobie gotówkę na wypadek odseparowania od jednostki.
— W dzisiejszych czasach największym zagrożeniem jest brak dostępu do energii elektrycznej — przekonuje. Jako przykład podaje osoby, które na co dzień przyjmują leki. Przy braku prądu mogą pojawić się problemy nie tylko z płatnościami, ale również z dostępem do recept czy innych usług.
Dlatego osoby przyjmujące leki na stałe powinny — jak mówi — przemyśleć kwestię posiadania odpowiedniego zapasu i regularnie sprawdzać jego termin przydatności.
Dokumenty lepiej mieć także w wersji cyfrowej
Jednym z mniej oczywistych elementów pokazanego zestawu był zaszyfrowany pendrive.
Jasewicz radzi, by zabezpieczyć na nim lub w innym bezpiecznym miejscu kopie ważnych dokumentów. Chodzi m.in. o dokumentację medyczną, informacje dotyczące własności czy dokumenty potwierdzające wykształcenie.
W jego ocenie pozwala to ograniczyć liczbę papierowych dokumentów, które trzeba byłoby ze sobą transportować. Wspomina również o możliwości wykorzystania chmury do przechowywania kopii.
Zwykły notes może być ważniejszy, niż się wydaje
W plecaku weterana znalazł się także zwykły notatnik i ołówek.
Powód jest prosty. W sytuacji silnego stresu człowiek może mieć problem z koncentracją i zapamiętywaniem kolejnych czynności. Notes pozwala więc zapisać numery telefonów, listę zadań czy rzeczy, które trzeba jeszcze zrobić.
— Warto zapisywać sobie pewne rzeczy, co mogę zrobić — tłumaczy Jasewicz. Jego zdaniem notowanie może być też sposobem na uporządkowanie myśli w trudnej sytuacji.
Radio, krótkofalówka i powerbank
W zestawie znalazło się także radio z kilkoma możliwościami zasilania, m.in. przez USB, energię słoneczną i korbkę.
Jasewicz podkreśla znaczenie słuchania oficjalnych komunikatów radiowych w sytuacji zagrożenia. Jego zdaniem samo wystąpienie sygnału alarmowego nie powinno oznaczać końca poszukiwania informacji — ważne są również komunikaty dotyczące konkretnego zagrożenia.
W plecaku jest również krótkofalówka. Może być przydatna przede wszystkim wtedy, gdy człowiek działa w zorganizowanej grupie i potrzebuje wewnętrznej łączności.
Weteran zwraca też uwagę na nietypowy szczegół dotyczący powerbanku. Kabel został celowo postarzały i oklejony. Chodzi o to, by podczas korzystania z publicznego punktu ładowania nie przyciągać niepotrzebnej uwagi wartościowym sprzętem.
Zatyczki do uszu? W sytuacji kryzysowej mogą się przydać
Wśród drobiazgów znalazło się coś, o czym wiele osób mogłoby w ogóle nie pomyśleć — zatyczki do uszu.
Jasewicz zwraca uwagę, że w sytuacji kryzysowej ludzie mogą być zmuszeni przebywać w zatłoczonych szkołach, halach czy innych miejscach zbiorowego zakwaterowania. Hałas, płacz dzieci czy chrapanie innych osób mogą utrudniać odpoczynek.
Największy błąd? Za dużo rzeczy
Weteran wskazuje kilka podstawowych błędów popełnianych przy kompletowaniu wyposażenia. Pierwszym jest jego zdaniem waga.
Im więcej rzeczy, tym trudniej się z nimi przemieszczać. Dlatego każdy przedmiot powinien mieć konkretne zastosowanie.
Drugim problemem jest żywność. Jasewicz przypomina zachowania z początku pandemii COVID-19, gdy ludzie masowo kupowali m.in. makaron i papier toaletowy. Jego zdaniem zapasy powinny być dopasowane do tego, co rzeczywiście jemy.
— Jeżeli dzieci nie jedzą ryżu, starsi nie jedzą ryżu, to po co nam ten ryż? — pyta.
Podobnie jest z konserwami. Nie ma sensu pakować do plecaka ciężkich produktów, których nikt w domu nie chce jeść. W przypadku zestawu przeznaczonego do przemieszczania żywność powinna być przede wszystkim lekka i dostarczać dużo energii.
"Nie wyglądajmy jak żołnierze"
Jasewicz zwraca też uwagę na coś, co łatwo przeoczyć podczas kompletowania sprzętu. Chodzi o wygląd.
Jego zdaniem cywil w sytuacji konfliktu nie powinien bez potrzeby przypominać żołnierza ani członka formacji paramilitarnej.
Wskazuje na zasadę "Greymana", czyli ideę możliwie mocnego wtopienia się w tłum. W sytuacji zagrożenia militarnego zbyt wojskowy wygląd może — w jego ocenie — zwrócić na cywila niepotrzebną uwagę.
Jako przykład przywołuje doświadczenia z historii Polski. Jak mówi, podczas II wojny światowej osoby działające w konspiracji mogły zostać zdekonspirowane przez elementy stroju czy zachowanie przypominające żołnierskie.
"Ogranicza nas nasza wyobraźnia"
Wojciech Jasewicz jest współautorem książki poświęconej praktycznym sposobom przetrwania i szkoleniom SERE. Jednym z głównych założeń publikacji jest maksymalne wykorzystanie przedmiotów, które już znajdują się wokół nas.
Z opakowania po konserwie można zrobić element prostego piecyka, z butelki plastikowej — sznurek, a z kartonu i folii stworzyć prowizoryczne wyposażenie pozwalające zabezpieczyć się przed zimnem czy wilgocią.
— Zawsze znajdziemy jakiś śmieć. W sytuacji kryzysowej może to być praktyczna rzecz — mówi weteran.
W jego podejściu do przetrwania najważniejsza nie jest więc liczba gadżetów w plecaku, lecz umiejętność wykorzystania tego, co człowiek ma pod ręką.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.