Dobra wiadomość dla klientów Ryanaira. Szef linii ostrzega jednak konkurencję

Ryanair nie zamierza wprowadzać dodatkowych opłat paliwowych, mimo gwałtownie rosnących cen paliwa lotniczego – zapowiedział Michael O'Leary, prezes grupy Ryanair. Jego zdaniem konkurencyjne linie nie wytrzymają tej presji i już wkrótce pasażerowie mogą spodziewać się wyższych cen biletów u innych przewoźników. O'Leary przewiduje, że skutkiem obecnej sytuacji będzie konsolidacja rynku lotniczego w Europie.
Samolot linii Ryanair /Shutterstock
Ryanair nie planuje wprowadzenia dodatkowych opłat paliwowych, mimo że ceny paliwa lotniczego osiągają rekordowe poziomy. Taką deklarację złożył Michael O'Leary, prezes grupy Ryanair, podczas środowej konferencji prasowej. Zdaniem O'Leary'ego, przewoźnik jest dobrze przygotowany na obecne turbulencje na rynku paliwowym dzięki skutecznemu zabezpieczeniu cen paliwa aż do lata 2026 roku.
Większość linii lotniczych była dobrze zabezpieczona na sezon letni 2026, dlatego jesteśmy w stanie przetrwać szok związany z wysokimi cenami ropy w tym roku – podkreślił O'Leary.
Dodał jednak, że w przyszłym roku sytuacja może się diametralnie zmienić.
Nikt z nas nie będzie w stanie dłużej absorbować tak wysokich kosztów paliwa. To oznacza, że inne linie będą zmuszone przerzucić te koszty na pasażerów w postaci dopłat paliwowych i wyższych cen biletów – przewiduje szef Ryanaira.
O'Leary nie ukrywa, że spodziewa się poważnych konsekwencji dla całego sektora lotniczego. Jego zdaniem, wzrost cen paliwa przyspieszy upadek nierentownych przewoźników i doprowadzi do dalszej konsolidacji rynku.
Linie, które już teraz przynoszą straty, nie przetrwają. W efekcie Europa zostanie zdominowana przez cztery duże linie lotnicze: British Airways, Lufthansę, Air France i Ryanaira – prognozuje O'Leary.
Im szybciej wzrosną ceny paliwa, tym szybciej słabsze linie znikną z rynku – dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.