Większa presja na Zełenskiego i „uwzględnienie obaw Rosji”. Szefowa AfD radzi, jak zakończyć wojnę

Autor: Jan Matoga Publikacja: Dzisiaj, 22 października (17:05)
Współprzewodnicząca Alternatywy dla Niemiec (AfD) Alice Weidel zaapelowała o uwzględnienie „interesów bezpieczeństwa Rosji” w rozmowach dotyczących zakończenia wojny w Ukrainie. W wywiadzie dla „The Economist” stwierdziła też, że należy wywierać presję na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, by zgodził się na porozumienie z Władimirem Putinem.
Alice Weidel (AfD) chce zmusić Ukrainę do kapitulacji (fot. RALF HIRSCHBERGER) /AFP/East News
Weidel oceniła, że wojna w Ukrainie stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy i Niemiec. Jej zdaniem zakończenie konfliktu wymaga uwzględnienia oczekiwań obu stron.
Aby zapanował pokój w Ukrainie, trzeba brać pod uwagę nie tylko interesy bezpieczeństwa Ukrainy, lecz także interesy bezpieczeństwa Rosji – powiedziała liderka AfD.
Weidel przekonywała, że rosyjskiej inwazji na Ukrainę nie należy oceniać wyłącznie przez pryzmat wydarzeń z lutego 2022 roku. Wskazywała przy tym na rozszerzanie NATO i rozmieszczanie systemów rakietowych w pobliżu rosyjskich granic.
NATO ma historię zbliżania się do granicy z Rosją. Rosja wielokrotnie poruszała tę kwestię. Dlaczego nikt nie wysłuchał obaw Rosji, gdy w pobliżu granicy, zwłaszcza w Rumunii, rozmieszczono systemy rakietowe zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych? - pytała polityk.
Weidel stwierdziła też, że Ukrainie nie powinno się pozwalać na dokonywanie ataków dronowych na Rosję, bo Moskwa dysponuje bronią jądrową.
Musimy położyć temu kres i wywrzeć presję na prezydenta Ukrainy, aby wykazał wolę powstrzymania strat w ludziach i tej bardzo ryzykownej strategii dla całej Europy - przekazała.
Dlaczego Weidel myli się we wszystkim, co mówi?
Słowa Alice Weidel są dokładną kalką stanowiska Rosji, co samo w sobie może dziwić, biorąc pod uwagę, że liderka AfD chce reprezentować Berlin, a nie Moskwę.
Argumentacja niemieckiej polityk jest także uporczywie jednostronna i całkowicie pomija fakt, że wojnę w Donbasie rozpoczęła Rosja i pełnoskalową inwazję na Ukrainę też rozpoczęła Rosja - choć w aktualnych wypowiedziach przedstawicieli Kremla przewija się twierdzenie o „reakcji” na działania Kijowa.
Twierdzenie, że Zachód nie uwzględnia interesów bezpieczeństwa Rosji, nie jest prawdą. Zachód (w tym przede wszystkim Niemcy) zrobił wszystko, by ekonomicznie i politycznie zbliżyć Rosję do siebie, także ze względu na obawy przed dominacją Chin.
NATO nigdy „nie zbliżało się do granic Rosji”. To suwerenne kraje (jak Polska, Rumunia, czy państwa bałtyckie) zdecydowały, że wolą należeć do Paktu Transatlantyckiego, a nie np. do Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Obecne władze w Moskwie nie mogą przełknąć, że „porządek” Związku Radzieckiego uległ rozpadowi i dawne „republiki” wybrały inne wektory rozwoju niż podporządkowanie Rosji.
Uznawanie, że to w Moskwie mają zapadać decyzje o drodze gospodarczej i bezpieczeństwie krajów trzecich, jest nie tylko absurdalne, ale dowodzi, że Weidel myśli przede wszystkim o interesie rosyjskim.
Zarzut, że Ukraina atakuje Rosję dronami pomija inny kluczowy aspekt - nierównowagę trwającego konfliktu. Zaatakowana Ukraina prowadzi wojnę obronną, atakując bezzałogowcami w przygniatającej większości obiekty wojskowe i obiekty bezpośrednio powiązane z wojenną logistyką - np. rafinerie.
Weidel ma rację w jednym: ta wojna jest niebezpieczna dla Europy. Ciągłe relatywizowanie odpowiedzialności Rosji za jej rozpoczęcie, brak jednego słowa potępienia wobec władz na Kremlu i uporczywe odmawianie Ukrainie prawa do samostanowienia wybrzmiewają jednak w wypowiedziach szefowej AfD, jak ponure echo z Moskwy.
Według sondaży Politico, AfD, z 29 proc. głosów, ma znaczną przewagę nad rządzącą CDU. W wyborach 6 września w Saksonii-Anhalt AfD uzyskała 43,8 proc. głosów, co stanowi ponad dwukrotność wyniku z poprzednich wyborów w 2021 roku. AfD wygrała również wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, zdobywając 38 proc. głosów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.