Wicepremier Ukrainy apeluje do lwowskich radnych: Nie możemy nie brać pod uwagę Polaków
"Czy nam się to podoba, czy nie, nasza logistyka wojskowa i gospodarcza jest w dużej mierze zależna od Polski" - napisała wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk. "Nie możemy nie brać pod uwagę Polaków" - dodała, wzywając Lwowską Radę Obwodową do wykazania się "pragmatyzmem i odpowiedzialnością państwa". Głos w sprawie zabrał również ukraiński MSZ.
W oświadczeniu, opublikowanym w komunikatorze Telegram, wicepremier Ukrainy zaznaczyła, że "władze lokalne obwodu lwowskiego nie mogą lekceważyć interesów polityki zagranicznej państwa ukraińskiego".
"Chodzi o niektóre z Państwa decyzji, które szkodzą naszym stosunkom z Polską - jednym z kluczowych sojuszników w wojnie z Rosją" - wskazała Iryna Wereszczuk.
Sprawa UPA. Wicepremier Ukrainy apeluje do lwowskich radnych
"Czy nam się to podoba, czy nie, nasza logistyka wojskowa i gospodarcza w znacznym stopniu zależy od Polski. Przez jej terytorium dociera do nas broń i inna niezbędna pomoc" - podkreśliła. "Od wsparcia Polski zależy również nasz proces integracji z UE i NATO. Czy nam się to podoba, czy nie" - dodała.
ZOBACZ: "Osoba niepożądana w Polsce". Szef MSZ reaguje na decyzję władz Lwowa
"Nie zapominajmy też o prawie milionie Ukraińców, którzy znaleźli schronienie w Polsce. Nie możemy więc nie brać pod uwagę Polaków. Zwłaszcza w czasie wojny. Tym bardziej w delikatnych kwestiach dotyczących pamięci historycznej" - podkreśliła ukraińska wicepremier.
"Na napięciach w naszych stosunkach z Polską zyskuje jedynie Rosja. A na to nie można pozwolić. Wzywam was do pragmatyzmu i odpowiedzialności państwowej" - zaapelowała.
Na koniec oświadczenia Wereszczuk wyraziła nadzieję, że jej apel zostanie wysłuchany przez lwowskich radnych.
Lwowska Rada Obwodowa a sprawa UPA. MSZ Ukrainy reaguje
MSZ Ukrainy oświadczyło w środę, że decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej, dotycząca wrażliwych kwestii historycznych w relacjach z Polską, przynosi skutki odwrotne do zamierzonych w ramach działań na rzecz porozumienia. Komentarz ten dotyczy sprawy ogłoszenia 2027 rokiem dowódcy UPA Romana Szuchewycza.
ZOBACZ: "Jedna z pierwszych decyzji". Zdecydowany krok Gibały ws. Lwowa
"Radni, którzy za nią głosowali, nie zwracali się o konsultacje ani do MSZ, ani do innych organów władz centralnych, aby ocenić konsekwencje swoich działań dla stosunków dwustronnych z Polską. Należy podkreślić, że radni tej rady sprawują mandaty pochodzące z wyborów i nie podlegają Radzie Najwyższej, Radzie Ministrów, prezydentowi Ukrainy ani centralnym organom władzy wykonawczej" - podkreślono.
"Jednocześnie apelujemy do strony polskiej o powstrzymanie się od gwałtownych kroków, które mogą zakłócić proces normalizacji stosunków. Ze swojej strony potwierdzamy gotowość do konstruktywnego rozwiązywania wszystkich problematycznych kwestii w stosunkach dwustronnych kanałami dyplomatycznymi, w duchu dobrosąsiedztwa" - oświadczyło MSZ Ukrainy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.