"Reset to plan Amerykanów". Polska między USA a Białorusią
Radosław Sikorski i Maksym Ryżenkow spotkali się w Nowym Jorku, w czasie sesji Organizacji Narodów Zjednoczonych. Było to pierwsze osobiste spotkanie obu szefów resortów od 2018 r.
Ważniejsze od terminu są jednak słowa, które padły po spotkaniu. A te wydają się zwiastować zmianę w relacjach.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
- To jest spotkanie pierwsze, zapoznawcze, ale odbywają się też spotkania innych resortów, na innych szczeblach. Wkrótce otwieramy nowy budynek ambasady w Mińsku. Wtedy, gdy sąsiad chce odmrozić i polepszyć stosunki, Polska zawsze jest pierwsza do zgody - powiedział szef MSZ.
Zmianę podejścia widać w ostrożnych "mrugnięciach ze strony Białorusinów". Niedawne wypowiedzi szefa Wojsk Powietrznych i Obrony Przeciwlotniczej, mówiące o braku zagrożenia ze strony Polski, bezpieczny wjazd i wyjazd na Białoruś Andrzeja Poczobuta - wszystko to składa się na większy obraz. Jego zwieńczeniem było spotkanie ministrów spraw zagranicznych w Nowym Jorku, gdzie padły słowa o odmrożeniu relacji.
Bardziej wprost nazwało to białoruskie MSZ, które w swoich mediach społecznościowych napisało o "restarcie".
Sławomir Cenckiewicz: To plan Amerykanów
Rodzi się pytanie, po co nam w obecnej chwili reset z Białorusią - tą samą, która jest odpowiedzialna za migrantów na polskiej granicy, ukrywanie zabójcy sierżanta Mateusza Sitka i udostępnienie swojego terytorium do ataku na Ukrainę.
- To plan USA. Szukają przez Białoruś odprężenia z Rosją. A Białoruś chce zdjąć z siebie sankcje – mówi Wirtualnej Polsce Sławomir Cenckiewicz, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Amerykanie chcą przeciągnąć Rosję na swoją stronę w rywalizacji z Chinami. Polska opiera swoje bezpieczeństwo przede wszystkim na relacjach z USA, a nasz strategiczny partner i sojusznik podejmuje działania niezgodne z naszą racją stanu? Co zatem powinniśmy zrobić?
Cenckiewicz zaleca "dystans i partycypację w rozmowach, trochę jako obserwator".
- I "małe" warunki wstępne: wydanie zabójcy sierż. Sitka, zwolnienie więźniów, odbudowa zniszczonych cmentarzy Armii Krajowej w Surkontach i Mikuliszkach - mówi Wirtualnej Polsce.
Chodzi o dwie nekropolie Armii Krajowej, które w lipcu i sierpniu 2022 r. władze białoruskie nakazały zniszczyć przy pomocy ciężkiego sprzętu. Tereny zrównano z ziemią, pomniki i krzyże wywieziono.
Ale Sławomir Cenckiewicz mówi także o unikaniu pośpiechu.
- Nie "na hurra", bez ogłaszania przełomu, tak jak teraz. Pod fałszywymi argumentami o wyrywaniu Białorusi z rąk Rosji.
Były szef BBN zaleca sceptyczny dystans do tego, co się dzieje w tej kwestii oraz postawienie warunków USA w kwestii naszego bezpieczeństwa. Wylicza straty i obciążenia, które poniosło w tej sprawie polskie państwo: kilkuletni konflikt hybrydowy, straty finansowe, śmierć polskiego żołnierza, wiązanie sił zbrojnych koniecznością ochrony granicy i ciągły alert.
Jerzy M. Nowakowski: Są między sąsiadami sprawy, które warto rozwiązywać
O tym, że to prawdopodobnie Amerykanie byli inicjatorami rozmów z Białorusią, mówi także Jerzy Marek Nowakowski. B. ambasador RP (na Łotwie i w Armenii) mówi Wirtualnej Polsce, że były wręcz naciski, by Białorusi nie bojkotować. Wskazuje przy tym, że przez wiele lat nie mieliśmy konsekwentnej polityki wobec reżimu w Mińsku.
- Nie należy mieć złudzeń, że przeciągniemy Łukaszenkę na stronę demokratyczną; on jest za bardzo uzależniony od Rosjan. Ale choćby dla pewnej kontroli przepływu ludzi czy sytuacji na granicy należy mieć przynajmniej jakiś kontakt. Patrząc pragmatycznie, pomiędzy sąsiadami są sprawy, które trzeba na bieżąco rozwiązywać - mówi dyplomata.
Wskazuje, że jeśli Białorusinom zależy, by reżim zachował jakiekolwiek pole manewru wobec Rosji, to będziemy mieli gesty ocieplenia w naszą stronę. Łukaszence wyjątkowo zależy na byciu przyjętym przez Donalda Trumpa. Bez poprawnych stosunków z Polską to się nie uda.
Zaznacza zarazem, iż musimy mieć świadomość, że po fali skrajnie okrutnych represji po 2020 roku trudno wrócić do normalnych relacji z władzami tego kraju. Z tego względu pełna normalizacja relacji będzie "raczej niemożliwa". Ale potrzebny jest dialog. Choćby ograniczony. Dla ochrony Polaków na Białorusi przed represjami, dla minimalizacji incydentów granicznych czy wreszcie - i tego chcą Amerykanie - zapobieżenia całkowitemu wchłonięciu Białorusi przez Rosję.
Trzy filary dialogu. "Łukaszenka to nie gubernator"
Jak przekonuje, polska polityka wobec Białorusi jest oparta na trzech warunkach. Pierwszy to wniosek, do jakiego doszły władze w Mińsku: polityka integralnej wrogości wobec Polski szkodzi. Drugi to stosunek do mniejszości polskiej: nauczanie języka polskiego w polskich szkołach, ponowna legalizacja Związku Polaków na Białorusi i uregulowanie kwestii polskich nieruchomości w tym kraju. Trzeci - traktowanie Białorusinów przez naszych głównych sojuszników. To filary, na których można budować "elementy jakiejś normalizacji".
- Łukaszenka to nie "gubernator", on chce mieć elementy realnej władzy. Widać, że stara się odwojować jakieś marginesy niezależności. Białoruś wciąż nie jest częścią Federacji Rosyjskiej - mówi dyplomata.
I podsumowuje wszystko obrazowym stwierdzeniem: tym łatwiej będzie nam z Białorusią rozmawiać, im "dalej" będzie z Mińska do Moskwy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.