"Niepokoi mnie". Byli policjanci o możliwym zamachu na Tuska

Byli policjanci w programie Polsat News wskazali, że istnieje wiele możliwych źródeł informacji o zagrożeniu wobec przedstawicieli władz, a szczegóły nie są obecnie znane opinii publicznej.
Były policjant Dariusz Loranty wyraził zaniepokojenie upublicznieniem informacji o domniemanym zagrożeniu i zasugerował, że szczegóły mogą pozostać niejawne, jeśli w sprawę zaangażowane są inne podmioty.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych poinformował, że policja otrzymała informację o możliwym zamachu na premiera Donalda Tuska i szefa MON oraz odbyło się spotkanie służb, jednak nie ujawniono szczegółów sprawy.
O możliwe źródło informacji o planowanym ataku na przedstawicieli władz mówili w wydaniu specjalnym Polsat News byli policjanci.
- Źródeł takich informacji może być bardzo, bardzo wiele - podkreślił Mariusz Sokołowski. - Na tę chwilę, bazując tylko na tej bardzo krótkiej informacji, lakonicznej, nie jesteśmy w stanie tego powiedzieć - podkreślił i dodał, że teraz rolą służb jest dotarcie do osoby, która taką informację przekazała.
- Być może mamy do czynienia z głupim żartem, być może mamy do czynienia z realnym zagrożeniem, ale to dopiero funkcjonariusze będą wiedzieć po dotarciu do osób albo osoby, która tego typu informację zamieściła - wyjaśnił.
Pytany o sprawę były policjant Dariusz Lorany wyraził nadzieję, że nie jest to "informacja napisana przez jakiegoś leciwego emeryta, targanego politycznymi narracjami". - Mam skromną nadzieję, że to jest zweryfikowana informacja - dodał. Obaj eksperci stwierdzili przy tym, że w najbliższym czasie opinii publicznej prawdopodobnie nie zostaną przekazane szczegóły sprawy.
- Co ważne i o czym powinniśmy mówić, to zagrożenie karą za tego typu zachowanie i o tym uczyć ludzi, że nie żartujemy sobie z bezpieczeństwa, nie wysyłamy takich informacji, bo to może dużo kosztować - podkreślił Sokołowski.
Podejrzenie próby zamachu na premiera. Były policjant: Mam nadzieję, że to jest poważna sprawa
Loranty wyznał natomiast, że jest zaniepokojony faktem upublicznienia tej informacji. - Mam nadzieję, że to jest poważna sprawa, bo stopień zaangażowania ludzi jest znaczący - podkreślił, dodając, że "służby w poważnych sprawach naprawdę uwielbiają ciszę".
Podobne pytanie zadaje Mariusz Sokołowski. - Zastanawiam się, dlaczego ta informacja została upubliczniona. Zazwyczaj dowiadywaliśmy się o tym dopiero wtedy, kiedy sprawca był zatrzymany, kiedy już, sytuacja była opanowana. Trudno mi jest powiedzieć, dlaczego dowiadujemy się na bieżąco - stwierdził.
Dariusz Loranty wskazał na jeszcze jeden aspekt sytuacji.
- Jeśli będzie to sprawa na zasadzie wypowiedzi jakiejś osoby, która być może nie miała możliwości dokonania tego czynu, wtedy będzie to ujawnione z całą pewnością. Natomiast jeśli będą tu wątki udziału podmiotów trzecich to wtedy dowiemy się za kilkadziesiąt lat - ocenił, mając na myśli wpływ podmiotów z innych państw. - U nas za wszystko winny jest Putin i dobrze, że on jest, można na niego zganiać - skwitował.
"Możliwy zamach na premiera Tuska". Służby podjęły działania
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński przekazał w niedzielę, że policja otrzymała informację o możliwym zamachu na premiera Donalda Tuska oraz szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza.
W związku z tym jeszcze w niedzielę zostało zwołane spotkanie funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz przedstawicieli służb podległych MSWiA: policji oraz Służby Ochrony Państwa.
Rzecznik rządu Adam Szłapka przekazał na antenie Polsat News, że sytuacja nie wpływa na pracę szefa rządu, a premier przebywa nadal w Warszawie. Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie o szczegóły sprawy.
"Polityczny WF": As w rękawie PSL-u. Tak może wzmacniać się wobec TuskaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.