Ukrywał się w Izabelinie. Policja zatrzymała 24-latka ws. wypadku na Trasie Łazienkowskiej
List gończy za 24-latkiem wydał na początku sierpnia Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia. Mężczyzna był poszukiwany w związku ze sprawą wypadku na Trasie Łazienkowskiej.
Poszukiwania prowadzili funkcjonariusze z Wydziału Operacyjno-Rozpoznawczego Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI. Jak przekazała policja, mundurowi ustalili, że mężczyzna ukrywa się przed organami ścigania.
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. 24-latek ukrywał się w Izabelinie
Policjanci analizowali informacje dotyczące miejsca pobytu poszukiwanego. W ten sposób wytypowali posesję w podwarszawskim Izabelinie, na której miał przebywać 24-latek.
Funkcjonariusze zakładali, że podczas próby zatrzymania mężczyzna może próbować uciec. Do akcji włączono więc również kryminalnych z Targówka oraz policjantów ze stołecznego Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób.
ZOBACZ: Wyrok w procesie Łukasza Żaka. Kara dla sprawcy wypadku na Trasie Łazienkowskiej
Po przygotowaniu operacji funkcjonariusze weszli na wytypowaną posesję. 24-latek został zatrzymany i przewieziony do północnopraskiej komendy.
Następnie, zgodnie z decyzją sądu, mężczyzna trafił do aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce. Policja nie przekazała w opublikowanym komunikacie szczegółów dotyczących roli 24-latka w sprawie wypadku ani zarzutów, jakie są mu stawiane.
Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Zginął 37-latek
Sprawa ma związek z głośnym wypadkiem, do którego doszło w nocy z 14 na 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, w rejonie Torwaru. Volkswagen Arteon uderzył w tył forda, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. W wyniku zderzenia zginął 37-letni mężczyzna, a jego żona oraz dwoje dzieci zostali ranni. Obrażeń doznała również kobieta podróżująca volkswagenem.
Według ustaleń śledczych Volkswagenem kierował Łukasz Żak. Po wypadku mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia, a następnie wyjechał z Polski. Został zatrzymany kilka dni później w Niemczech i przekazany polskim służbom.
ZOBACZ: Chwile grozy w Szczecinie. Nagranie z miejskim autobusem mrozi krew
W lipcu 2026 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał Żaka na 20 lat pozbawienia wolności i orzekł wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. O warunkowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się po 15 latach. Wyrok jest nieprawomocny.
W tej samej sprawie przed sądem odpowiadali również znajomi Żaka, oskarżeni m.in. w związku z działaniami podejmowanymi po wypadku. Po wydaniu wyroku sąd zdecydował, że trzech współoskarżonych powinno trafić do aresztu. Jeden z nich stawił się dobrowolnie, natomiast dwóch pozostałych nie zgłosiło się do odbycia aresztu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.