Byliśmy w szkole, gdzie doszło do tragedii. "Nigdy nie było żadnych problemów"
W miejscu ataku nożownika w Ostrołęce była Wirtualna Polska. Reporter WP rozmawiał z rodzicami, którzy pojawili się przed szkołą zaraz po ataku.
- Nasze córki chodzą do klas maturalnych. Nigdy nie było żadnych problemów. Nigdy nie było afer, policji - powiedziały dwie matki, z którymi rozmawiał nasz dziennikarz. Na nagraniu u góry artykułu można zobaczyć, jak wygląda szkoła, gdzie doszło do tragedii.
W środę po południu wzrósł bilans poszkodowanych w wyniku ataku 19-latka w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce. Wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski przekazał, że łącznie 10 osób zostało rannych, z czego 9 trafiło do szpitali. Jak powiedział, nie ma u nich zagrożenia życia, aczkolwiek władze czekają na potwierdzenia ws. dwóch osób.
Około godziny 11:10 dyżurny miejscowej komendy policji otrzymał zgłoszenie o 19-letnim uczniu, który wszedł do szkoły z ostrymi narzędziami i zaatakował kolegów oraz nauczycieli. Policjanci byli na miejscu już po kilku minutach, ale sprawcy nie było na terenie placówki. Uciekł i porzucił plecak, który został zabezpieczony.
Po niespełna 30 minutach 19-latek został zatrzymany na plaży miejskiej. Miał ze sobą maczetę, za pomocą której dokonywał samookaleczenia. Policjanci musieli użyć siły, aby go obezwładnić.
Sprawca trafił do szpitala, gdzie przebywa pod nadzorem policji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.