Atak nożownika w Rossmannie. Ochroniarz został ranny
Źródło zdjęć: © East News, WP
Dramatyczne sceny rozegrały się we wrocławskiej drogerii. Złodziej ugodził nożem ochroniarza, który próbował udaremnić kradzież perfum. - Napastnik wyjął nóż i ugodził ochroniarza w okolice brzucha, powodując obrażenia ocenione wstępnie jako ciężkie - mówi Wirtualnej Polsce prokurator Jakub Dłubacz o dramatycznych wydarzeniach w drogerii Rossmann we Wrocławiu. Sprawca usłyszał już zarzuty zbrodni i trafił do aresztu.
Najważniejsze informacje:
- W drogerii przy ulicy Tęczowej we Wrocławiu złodziej zaatakował nożem pracownika ochrony, po tym, jak ten nakrył go na kradzieży.
- Motywem ataku była próba zabrania ze sklepu butelki perfum o wartości około 300 złotych. Cios spowodował bezpośrednie zagrożenie życia.
- Podejrzany stwierdził podczas przesłuchania, że niczego nie pamięta. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany.
Atak nożownika we wrocławskiej drogerii
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek 1 października we Wrocławiu. W drogerii sieci Rossmann zlokalizowanej przy ulicy Tęczowej rozegrały się dramatyczne sceny z udziałem złodzieja i pracownika ochrony.
- Pracownik ochrony ujawnił kradzież w sklepie. Kiedy próbował zatrzymać osobę, która dokonała zaboru, napastnik wyjął nóż i ugodził ochroniarza w okolice brzucha - relacjonuje w rozmowie z Wirtualną Polską prokurator.
Jak wynika z oficjalnego komunikatu prokuratury, łupem złodzieja miała paść zaledwie jedna butelka perfum o wartości 299,99 zł. Mężczyzna zaatakował, aby utrzymać się w posiadaniu zrabowanego produktu.
Cios w brzuch i zagrożenie życia
Cios zadany przez sprawcę okazał się niezwykle niebezpieczny. Z relacji prowadzącego sprawę śledczego wynika, że nóż był na tyle długi, iż doprowadził u ofiary między innymi do groźnego uszkodzenia jelita.
Funkcjonariuszom policji udało się szybko ująć sprawcę. Napastnik, zidentyfikowany przez śledczych jako Sebastian S., został zatrzymany jeszcze tego samego dnia. Mężczyzna został oficjalnie przesłuchany w charakterze podejrzanego, nie przyznał się do popełnienia zarzuconego jemu czynu, wyjaśniając, że nie pamięta przebiegu zdarzenia.
Surowe zarzuty. Do 20 lat pozbawienia wolności
Atak był na tyle groźny, że śledczy nie mieli wątpliwości i natychmiast zawnioskowali o tymczasowy areszt. W sobotę sąd przychylił się do tego wniosku, więc Sebastian S. posiedzi za kratami przez co najmniej trzy miesiące.
- Jest to zbrodnia z artykułu 156 paragraf 1 kodeksu karnego, w tym przypadku skumulowana z tak zwaną kradzieżą rozbójniczą z artykułu 281 paragrafu 1 kodeksu karnego. Grozi za to do 20 lat pozbawienia wolności - podkreśla prokurator Dłubacz.
Śledczy przekazał również, że po zgromadzeniu kompletnego materiału dowodowego i sformułowaniu oficjalnego aktu oskarżenia proces Sebastiana S. w pierwszej instancji będzie rozpoznawał Sąd Okręgowy we Wrocławiu.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.