The Jerusalem PostAustralian lawmaker Helen Haines in critical condition after vehicle ramming attackPunchUCL: PSG face Barcelona, Bayern host Arsenal in matchweek three, other fixturesESPNA week removed from embarrassing tie, where do Commanders go from here?Inquirer‘Magnificent Seven’ pioneers reunite for historic PMA installationUN NewsProtecting Earth’s fragile biodiversity takes spotlight at Armenia talksBollywood HungamaImran Khan’s plea against ‘Leave India’ notice to be heard on October 26; Bombay High Court seeks Maharashtra government’s inclusionRTP DesportoJaime Faria sobe a 56.º do ranking mundial de ténisESPN CricinfoPowar appointed men's national selector; Ojha to serve as chairZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioPremium TimesBenue Catholic school relocates students over security concernsBellaNaijaSeven Women, Seven Innovations: InnovateNaija’s Role in Nigeria’s Tech StoryIl Fatto Quotidiano“Gli stranieri in Italia danno molto e ricevono poco”: il rapporto Migrantes sui confini che restano “ben oltre le frontiere”
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 19, 2026

Szpital odesłał ciężarną, ojciec z zarzutami. Teraz opowiadają, co się stało

Translate

O sprawie zrobiło się głośno, gdy policja opublikowała zdjęcie młodego ojca w kajdankach doprowadzanego do prokuratury. Karol P. usłyszał cztery zarzuty, m.in. gróźb i naruszenia nietykalności pracowników Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie. Awantura miała jednak swój początek kilka godzin wcześniej. Jego partnerka Wiktoria zgłosiła się do tego samego szpitala ze skurczami co dwie, trzy minuty i została odesłana do domu. Niedługo później urodziła w łazience, a Karol usłyszał przez telefon, że dziecko nie daje oznak życia. W rozmowie z WP para opowiada, co wydarzyło się 1 października. Szpital odpowiada, że pacjentka sama chciała wrócić do domu.

"Nie wygląda pani na rodzącą"

Pani Wiktoria przyjechała do szpitala sama, prosto ze szkoły, z której odbierała starsze dziecko. — Zgłosiłam się na SOR, że mam skurcze co trzy, co dwie i pół minuty, bo ściągnęłam sobie tego dnia specjalną aplikację do mierzenia skurczy — relacjonuje.

SOR skierował ją na oddział położniczy. Lekarz w badaniu ginekologicznym nie stwierdził rozwarcia, a USG nie wykazało nieprawidłowości. Następnie kobietę podłączono do KTG na bloku porodowym. Według jej relacji jedna z pielęgniarek stwierdziła, że nie wygląda na rodzącą. Aparat nie zarejestrował skurczy, a położna podała ciężarnej dwie tabletki No-Spy.

Podczas ponownego badania lekarka miała stwierdzić, że szyjka macicy delikatnie się skraca, ale to jeszcze nie poród. Pacjentka usłyszała, że może wrócić do domu. — Jeżeli lekarz do mnie mówi, że może pani pójść do domu, bo to są skurcze przepowiadające, że akcja się jeszcze nie zaczyna, no to co ja mogę? Ja jako kobieta zaufałam lekarzom — mówi WP.

Poród w łazience

Droga do domu zajęła maksymalnie 20 minut. W zaleceniach ze szpitala kobieta miała No-Spę albo ciepłą kąpiel, więc zaczęła napuszczać wodę do wanny. Wtedy pojawiły się bóle parte. Urodziła w łazience, a przy porodzie była tylko siostra partnera. — Wszędzie była krew, dywan, wszystko było we krwi i przedpokój. Wszystko — wspomina matka noworodka. Do szpitala wróciła karetką, już z dzieckiem.

Mężczyzna pojechał do najbliższego szpitala. Na oddział położniczy go nie wpuszczono, a personel, jak twierdzi, nie udzielił mu żadnych informacji. — Moje emocje sięgnęły zenitu i wybuchłem — przyznaje. Dodaje, że większość zdarzenia zna dziś z relacji innych.

Prokuratura przedstawiła ojcu dziecka cztery zarzuty, dotyczące m.in. gróźb, naruszenia nietykalności cielesnej pracowników szpitala i zniszczenia mienia. Straty oszacowano na ponad 67 tys. zł. Podejrzany nie przyznał się do winy. Śledczy wnioskowali o areszt, ale sąd go nie zastosował. Uznał, że wzburzenie mężczyzny wynikało z informacji o porodzie partnerki, a nie z zamiaru skrzywdzenia personelu.

Czy dziś żałuje? — Żałuję, że tak to się wydarzyło — odpowiada

Karol P. Przyznaje, że zachowałby się mniej agresywnie. Zastrzega jednak, że nie wie, jak by zareagował, gdyby znów dotknęły go te same emocje.

"Obstawiali, kiedy urodzę"

Partnerka w tym czasie leżała już na sali porodowej i nie miała z nim kontaktu. O zatrzymaniu dowiedziała się w nocy od jego siostry. Na oddziale miała usłyszeć od pielęgniarki, że personel o niej rozmawiał. — Rzuciła do mnie tekstem, że obstawiali, kiedy urodzę — twierdzi. — Widziałam ekscytację wśród tych lekarzy, że taka niebywała sytuacja: wyszłam ze szpitala i w przeciągu 20 minut wracam z dzieckiem na rękach w karetce.

Szpital: pacjentka chciała wrócić do domu

Szpital przedstawia inną wersję. Dyrektorka placówki Elżbieta Mickiewicz-Dytko w komunikacie pisze, że medialny opis zdarzenia jest niezgodny z prawdą "w zakresie istotnych faktów". Według szpitala ciężarna została przyjęta, przebadana i poddana obserwacji, a personel zaproponował jej pozostanie na oddziale. Pacjentka miała jednak wyrazić wolę powrotu do domu, a personel ją uszanował i przekazał zalecenia. Szpital podkreśla też, że po porodzie domowym matka i dziecko byli w dobrym stanie, bez zagrożenia życia i zdrowia.

Dyrekcja odnosi się również do zachowania ojca dziecka. Według pracowników był agresywny, wulgarny i stosował przemoc fizyczną wobec personelu oraz innych bliskich pacjentki. Szpital zapewnia, że wszystko zarejestrował monitoring, a nagrania trafiły do organów ścigania. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Południe.

Obrona kwestionuje nie tylko zarzuty, ale też postępowanie szpitala wobec ciężarnej. — Uważamy za nieprawidłowe działanie personelu szpitala sytuację, w której zgłasza się kobieta deklarująca skurcze porodowe, a następnie zostaje odesłana do domu — mówił WP mec. Maciej Kryczka. W tej sprawie złożono skargę do Rzecznika Praw Pacjenta.

"Chciałbym, żeby tak zostało na zawsze"

Para czeka na rozstrzygnięcie sprawy. Matka dziecka przyznaje, że czuje się kiepsko. W domu na co dzień już o tym nie rozmawiają, ale każda rozmowa z mediami wszystko przywołuje. — Na szczęście mały śpi po nocach, ale ja na przykład nie śpię — mówi.

Chłopiec rozwija się prawidłowo, ale ojciec chce zrobić mu dodatkowe badania. Jak twierdzi, w szpitalu nie wykonano rezonansu magnetycznego głowy. — Dziecko teraz czuje się pięknie, fajnie i chciałbym, żeby tak zostało na zawsze, a nie, że za jakiś czas odezwie się jakaś przyczyna neurologiczna — mówi Karol P.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.