Rosyjskie rakiety spadły na Kijów. Zginęła młoda kobieta
Jedna osoba zginęła, a trzy zostały ranne w rosyjskim ataku na Kijów (19.10)
Źródło zdj. gł.: Valentyn Ogirenko/Reuters/Forum
W nocy z niedzieli na poniedziałek Rosja kilkukrotnie wysłała na Kijów rakiety balistyczne. W wyniku nalotu zginęła 21-letnia kobieta, a trzy osoby zostały ranne - przekazał w mediach społecznościowych mer stolicy Witalij Kliczko. Jednym z celów rosyjskich rakiet była stacja metra na lewym brzegu miasta - napisał. Według władz miasta cytowanych przez ukraińskie media uszkodzone zostały dwie stacje - Czernihiwska i Lisowa.
Uszkodzono także 25-piętrowy blok, placówkę medyczną oraz dwa inne budynki niemieszkalne. Ukraiński producent odzieży Harvest podał, że rosyjski pocisk rakietowy spowodował uszkodzenia w jednej z fabryk, lecz żaden z pracowników nie został ranny.
Oprócz obwodu kijowskiego alarm w związku z rosyjskim atakiem został tej nocy ogłoszony w dziewięciu obwodach w centralnej i północno-wschodniej Ukrainie.
Zelenski: USA znowu przekazują dane wywiadowcze
Ukraińskie media zwracają uwagę, że podczas ataku z wyprzedzeniem zadziałał system ostrzegania. Alerty dotarły na telefony mieszkańców stolicy jeszcze przed uderzeniem pierwszych rakiet, dzięki czemu ludność miała czas na schronienie się.
Prezydent Wołodymyr Zełenski przekazał w niedzielę, że Stany Zjednoczone wznowiły dzielenie się informacjami wywiadowczymi. Jak dodał w rozmowie z NBC, stało się to po tym, jak przez "pewien czas” były one blokowane. Nie sprecyzował jednak, kiedy to nastąpiło.
Zełenski ocenił jednak, że inne działania USA "zaszkodzą Ukrainie". Wskazał przy tym decyzje Białego Domu o zawarciu umowy z Moskwą o imporcie rosyjskiej ropy oraz rezygnację od nałożenia na Rosję sankcji, które miały wejść w życie w tym tygodniu.
- Jeśli Stany Zjednoczone oficjalnie opowiedzą się po stronie Rosji, jeśli te dwa kraje zaczną ze sobą współpracować, to oczywiście nie zwyciężymy i nie będziemy w stanie się utrzymać - powiedział Zełenski.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.