The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, September 26, 2026

"Byłoby dla nich zabójcze". Litewski wojskowy ujawnia słabość Kremla

Translate

O strategii Moskwy w rozmowie z rosyjskojęzycznym portalem TVP Vot Tak opowiedział płk rez. Vaidotas Malinionis, dyrektor Stowarzyszenia Pułkowników i członek Rady Postępu Państwowego przy rządzie Litwy.

W jego opinii Kreml unika otwartego starcia z NATO, ponieważ gros rosyjskiego potencjału wojskowego jest związany walkami na Ukrainie. Znacznie wygodniejsza dla Władimira Putina jest walka w tzw. szarej strefie – poprzez sabotaż, prowokacje i akty dywersji, do których Rosja oficjalnie się nie przyznaje.

– Widzimy ataki w szarej strefie: wlatujące drony, "przypadkowe" przeloty śmigłowców, podpalenia, przecięte kable na dnie Morza Bałtyckiego. Znosimy to już od dawna, a Rosjanie nie biorą za to odpowiedzialności. To pokazuje ich metodę. Nie należy patrzeć na te wydarzenia jak na pojedyncze incydenty, lecz jak na zaplanowaną, spójną kampanię – podkreślił Malinionis.

Testowanie czerwonych linii Sojuszu

Ekspert zauważa, że Moskwa kalkuluje ryzyko. – Rosjanie nie byliby zbyt zadowoleni, gdyby uruchomiono art. 5, ponieważ rozpoczęcie pełnoskalowej wojny z NATO byłoby dla nich zabójcze w sytuacji, w jakiej znajdują się obecnie na Ukrainie – stwierdza.

Moskwa ma być niechętna do konfrontacji, biorąc pod uwagę chociażby dwudziestokrotną przewagę gospodarczą Sojuszu oraz zaangażowanie sił sojuszniczych na wschodniej flance. Sama Litwa jest dziś chroniona m.in. przez stacjonujące tam brygady z Niemiec oraz włoskie jednostki obrony powietrznej.

Mimo to Malinionis nie wyklucza, że seria incydentów może ostatecznie doprowadzić do przekroczenia granicy cierpliwości Zachodu i uruchomienia art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Według niego wojna stała się dla Putina celem samym w sobie.

– Zwycięstwo nie jest już [Putinowi – red.] tak potrzebne jak sama wojna, choć oczywiście zwycięstwa też potrzebuje – uważa.

Równolegle do działań w terenie Moskwa prowadzi wojnę psychologiczną. Dzień przed wywiadem rosyjska państwowa agencja RIA Nowosti opublikowała – a następnie błyskawicznie usunęła – artykuł Aleksandra Nosowicza, publicysty związanego z Kremlem i Klubem Wałdajskim. Autor otwarcie groził w nim Litwie inwazją, a nawet uderzeniem jądrowym.

Czarna seria incydentów w Europie

Obawy ekspertów znajdują potwierdzenie w faktach. Według danych zebranych przez redakcję Vot Tak, od początku 2026 r. w europejskich zakładach zbrojeniowych doszło do co najmniej dziesięciu podejrzanych zdarzeń – pożarów, eksplozji i prób podpaleń. Szczególne nasilenie odnotowano na przełomie sierpnia i września, gdy doszło do aż siedmiu incydentów.

Zagrożenie dotyka bezpośrednio także logistyki wojskowej wspierającej Kijów. Na początku sierpnia na lotnisku w niemieckim Lipsku wykryto drona oraz ładunki wybuchowe. Według śledczych celem miał być ukraiński samolot transportowy przewożący amunicję.

Wywiady biją na alarm

Przed kolejnymi uderzeniami ostrzegają czołowe służby wywiadowcze Zachodu. Jak podał hiszpański dziennik "El Mundo", amerykańska CIA przekazała władzom Hiszpanii, Francji i Włoch ostrzeżenie przed planowanymi rosyjskimi operacjami dywersyjnymi z użyciem bezzałogowców na terytorium Europy.

Również duńskie służby oceniają, że w nadchodzących miesiącach Moskwa może zdecydować się na ograniczone uderzenie militarne wymierzone w państwa Sojuszu, ze szczególnym uwzględnieniem państw bałtyckich. Z kolei szefowie trzech europejskich wywiadów w rozmowie z "The Guardian" wskazali jednogłośnie: kampania sabotażowa Kremla w Europie w najbliższym czasie będzie przybierać na sile.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.