Był szefem Kołodziejczaka. Teraz odkrywa karty
- Siekierski twierdzi, że część pracowników resortu unikała formalnego składania skarg.
- Były minister przejął nadzór nad Departamentem Spraw Społecznych, aby ograniczyć napięcia wśród urzędników.
- Kołodziejczak zrezygnował z funkcji przed rekonstrukcją rządu, po sprawie dotyczącej jego studiów na Collegium Humanum.
Czesław Siekierski w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" powiedział, że podwładni informowali go o krzyku, wymaganiach uznawanych za nierealne oraz rozmowach "przypominających przesłuchania". Gdy proponował spisanie skargi albo przygotowanie notatki, pracownicy wycofywali się.
DLA CIEBIE
Kraków Airport inwestuje miliardy
DLA CIEBIE
Jak zaznaczył, Michał Kołodziejczak miał wówczas silną pozycję polityczną, a jego obecność w resorcie wynikała z ustaleń koalicyjnych, a nie z samodzielnej decyzji ministra.
Jak Siekierski reagował na napięcia w resorcie?
Były minister przyznał, że od początku spodziewał się trudnej współpracy z Kołodziejczakiem, znanym wcześniej z udziału w protestach rolniczych. Zamiast bezpośrednich konfliktów często korzystał ze wsparcia dyrektorów departamentów. Oddelegował też do wiceministra doświadczonych pracowników, którzy mieli pomagać mu w sprawach merytorycznych. – Mówiłem mu: Michał, wyhamuj, mamy dobrych ludzi, nie krytykuj ich tak – relacjonował Siekierski.
Według jego relacji część pracowników odchodziła od Kołodziejczaka po dwóch lub trzech miesiącach. Siekierski przejął nadzór nad Departamentem Spraw Społecznych, ponieważ widział napięcia między urzędnikami a wiceministrem. Podkreślał jednak, że nie otrzymał formalnych zgłoszeń mobbingu. – Pracownicy, którzy do mnie przychodzili, nie mówili o mobbingu. Raczej narzekali na to, jak on się zachowuje – powiedział.
Spór o relacje z Ukrainą i odejście z ministerstwa
Siekierski opisał także spotkanie z ukraińskim ministrem, podczas którego Kołodziejczak miał podnieść głos. Były minister interweniował i wyjaśnił stronie ukraińskiej, że to on odpowiada za negocjacje. Jednocześnie ocenił, że ostra reakcja wiceministra pomogła w rozmowach dotyczących zboża. – Kołodziejczak zrobił wtedy za mnie trudną robotę – stwierdził.
Były minister rolnictwa zaznaczył, że Kołodziejczak potrafił wieczorem przychodzić po radę, a następnego dnia publicznie krytykować jego działania. Siekierski twierdził, że ostrzegał go przed konsekwencjami takich wypowiedzi. Dodał, że nie miał informacji, by wiceminister namawiał kogokolwiek do zażywania narkotyków. Jego zdaniem Kołodziejczak był przede wszystkim bardzo emocjonalny i miał trudności z opanowaniem reakcji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.