Transfer pocisków balistycznych do polskiej armii. Szczegóły objęte tajemnicą
"Do Wojska Polskiego dotarły kolejne pociski rakietowe. Tym razem nie tylko CGR-80, ale również CTM-290, o znacznie większym zasięgu, dla systemu Homar-K. Równolegle rozwijamy krajowe zdolności produkcyjne — pierwsze rakiety mają opuścić polską fabrykę już w 2028 r." — czytamy w komunikacie Agencji Uzbrojenia.
Szczegóły dostawy są objęte tajemnicą wojskową, nie wiemy więc, ile pocisków trafiło na wyposażenie naszego wojska.
Czytaj nas częściej w Google
Równie groźny co amerykański ATACMS
CTM-290 to pocisk balistyczny krótkiego zasięgu, zdolny do rażenia wroga na odległość 290 km. Dla naszego wojska jest to kluczowy element wyrzutni Homar-K, czyli spolonizowanych południowokoreańskich wyrzutni rakietowych K230 Chumnoo, które w naszej rodzimej wersji otrzymały m.in. polski system kierowania ogniem Topaz.
Wystrzał pocisku CTM-290:
Pocisk może przenosić głowicę odłamkowo-burzącą lub termobaryczną, a jego bojowy potencjał najprościej porównać do amerykańskiego pocisku balistycznego ATACMS. Mowa o tym samym pocisku, który jakiś czas temu dołączył do walki z rosyjską inwazją w Ukrainie, gdzie dobitnie pokazał swój niszczycielski potencjał, likwidując m.in. rosyjskie systemy obrony przeciwlotniczej.
Rozpoczęcie produkcji tych pocisków w Polsce oznacza tym samym, że od naszego wojska coraz bardziej oddalają się amerykańskie wyrzutnie HIMARS oraz pociski ATACMS. USA nie są zainteresowane udzieleniem licencji na ich produkcję i na razie nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić. Czas pokaże, co będzie oznaczało to dla 20 wyrzutni HIMARS, które ma nasze wojsko. Niewykluczone, że zostaną one np. sprzedane.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.