Kto mówi prawdę? Burza wokół głośnej interwencji Hornej-Cieślak
Monika Horna-Cieślak sugerowała w mediach, że dzieci odebrane rodzicom po jej interwencji na ulicy nadal nie przebywają z nimi. Tymczasem rodzina pojawiła się w redakcji Kanału Zero i potwierdziła, że dzieci są już w domu, co stoi w sprzeczności z wypowiedziami rzeczniczki praw dziecka i jej biura prasowego. Horna-Cieślak odniosła się do sprawy. "Jesteśmy w posiadaniu stosownych dokumentów" – napisała na X.
Monika Horna-Cieślak
Źródło zdjęć: © East News | Adam Burakowski
"W każdej sprawie prowadzonej przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka wiedzę o miejscu przebywania dzieci Biuro czerpie z dokumentów przekazywanych przez inne właściwe służby, instytucje lub organy" – pisze na X Monika Horna-Cieślak. "Biuro Rzecznika Praw Dziecka przekazało wyłącznie (w dacie udzielania informacji), że dzieci przebywają poza środowiskiem domowym. Jesteśmy w posiadaniu stosownych dokumentów" – dodała we wpisie na X.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Sprawa dotyczy incydentu z 14 sierpnia 2026 r. na warszawskiej Białołęce, gdy Monika Horna-Cieślak była świadkiem sytuacji, w której matka szarpnęła dziecko usiłujące wbiec na jezdnię. Kobieta tłumaczyła swoją reakcję strachem o bezpieczeństwo dziecka. Po zdarzeniu miała też obrazić rzeczniczkę praw dziecka. Według ustaleń portalu Zero.pl, pomimo że zarówno policja, jak i kurator nie stwierdzili podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci, a sąd rodzinny zarządził jedynie pilny wywiad środowiskowy, ostatecznie doszło do nadzwyczajnego spotkania z udziałem RPD i Komendanta Stołecznego Policji. W jego efekcie wobec rodziców zastosowano nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci, a trzy- i czterolatek trafili do placówki opiekuńczo-wychowawczej.
– Gdy po publikacji Zero.pl pojawiły się pytania o aktualny los dzieci, rzeczniczka praw dziecka wypowiedziała się na antenie Polsat News: – Mogę powiedzieć panu redaktorowi jedną rzecz, która jest najlepszym podsumowaniem tej sprawy. Dzieci obecnie nie znajdują się w domu; ich sytuacja jest niestabilna – mówiła Monika Horna-Cieślak na antenie.
Podobne sugestie Horna-Cieślak kierowała podczas wywiadu z innymi mediami.
Tymczasem rodzina z dziećmi pojawiła się w czwartek w redakcji Kanału Zero i poinformowała, że dzieci są z rodzicami w domu.
Sąd wcześniej nakazał natychmiastowy powrót dzieci i w uzasadnieniu bardzo krytycznie ocenił cały przebieg sprawy. Policjantka zeznała, że w momencie podejmowania decyzji o zastosowaniu nakazu nie widziała ani dzieci, ani ich rodziców, i przyznała, że po raz pierwszy w kilkuletniej karierze zetknęła się z tak nadzwyczajnymi działaniami wobec jednej rodziny. Sąd zwrócił uwagę na możliwość wykorzystania autorytetu urzędu RPD do forsowania tezy o konieczności odebrania dzieci, a argument o dwóch zamkniętych butelkach piwa znalezionych w mieszkaniu określił jako "całkowicie chybiony i wręcz absurdalny".
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.