Ukraińcy trafili ważną dla Rosjan rafinerię

Ukraińskie drony miały ostrzelać ostatniej nocy kolejną rosyjską rafinerię. Tym razem chodzi o zakład w Jarosławiu – poinformowała agencja Reutera, cytując gubernatora obwodu jarosławskiego Michaiła Jewrajewa.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Według portalu Astra mieszkańcy miasta publikowali w mediach społecznościowych nagrania płonącego obiektu. Zidentyfikowali go jako Nowojarosławską Rafinerię Ropy Naftowej. Gubernator przekazał, że w wyniku zdarzenia ranne zostały dwie osoby pracujące w zakładzie.
Z analizy materiałów wideo, które trafiły do internetu, wynika, że na obszarze rafinerii wybuchło co najmniej pięć dużych pożarów.
Jeden z największych zakładów w Rosji
Rafineria Sławnieft-JANOS działa w Jarosławiu, około 250 kilometrów na północny wschód od Moskwy. Należy do pięciu największych tego typu zakładów w Rosji.
Obiekt jest własnością spółki Sławnieft, kontrolowanej przez Rosnieft i Gazprom. Rocznie przerabia około 15 mln ton ropy. Jej produkty trafiają między innymi na lotniska oraz do przedsiębiorstw związanych z rosyjskim przemysłem zbrojeniowym – podał portal „Moscow Times”. Jak zaznaczono, był to drugi atak na tę rafinerię od początku jesieni.
Rosja informuje o setkach zniszczonych dronów
Rosyjskie ministerstwo obrony oświadczyło we wtorek, że w ciągu nocy nad terytorium kraju zestrzelono lub zniszczono łącznie 856 dronów. Według Kremla 493 z nich miały lecieć w stronę Moskwy i obwodu moskiewskiego.
Pod koniec października ukraińska armia wznowiła uderzenia w rosyjskie rafinerie po około dwóch tygodniach przerwy. Media informowały, że pauza mogła być związana z żądaniem prezydenta USA Donalda Trumpa.
Wołodymyr Zełenski deklarował, że Ukraina mogłaby wstrzymać ataki na rosyjskie zakłady przetwórstwa ropy, jeśli otrzymałaby od Stanów Zjednoczonych pociski do systemów Patriot.
Jeśli chcecie, żebyśmy przestali atakować rafinerie, dajcie mi systemy Patriot na miesiąc – powiedział Zełenski w rozmowie z Fox News.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.