"Powstrzymałem rozlew krwi". Hołownia rozlicza się z polityką
– Historia przypisała mi rolę stróża zakrętu, dwóch zakrętów, których przypilnowałem i z tego jestem dumny. Udało się powstrzymać rozlew krwi w 2025 r., zamieszki potencjalne – powiedział wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia w programie "Teraz WP". W rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem polityk podsumował swoją obecność w polityce, opowiedział o skutkach wejścia w koalicję z rządem Donalda Tuska oraz zdradził dramatyczne kulisy zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta.
Wicemarszałek Sejmu przyznał, że choć rozpoczynał działalność z celem pozapartyjnym, konieczność startu w wyborach parlamentarnych wymusiła założenie partii i wejście w sojusz z Koalicją Obywatelską oraz Lewicą. Jak zaznaczył, krok ten zaważył na jego wizerunku i późniejszym rezultacie wyborczym.
– I rzeczywiście od momentu, w którym jesteś po jednej stronie sceny politycznej i próbujesz mówić "ja bym chciał jednak przełamać ten duopol", to nie jest przekaz, który jest dla wielu ludzi wiarygodny i jakoś się specjalnie przebija. Scena została już podzielona. Jesteś po tej stronie, a nie po tamtej. No i stąd też mój wynik w wyborach prezydenckich 2025 r. – tłumaczył Hołownia.
Wspominając bezpośrednie spotkania z wyborcami w trakcie kampanii prezydenckiej, zacytował reakcje zwolenników swoich oponentów. – To pokazało mi, że po tych trzech godzinach rozmowy, naprawdę dobrej, kiedy oni przychodzili i chcieli się tam bić w ogóle, walczyć, a na koniec mówili "No ale kurde, fajnie się z panem gada, no tylko pan z tym Tuskiem". No i jesteś częścią tej gry politycznej, która toczy się na poziomie partyjnym - relacjonował.
Hołownia wspomina zaprzysiężenie Nawrockiego
Na tym tle były marszałek Sejmu ocenił sukces Karola Nawrockiego, zauważając, że był to "polityk wspierany przez bardzo określoną siłę polityczną", ale jednocześnie kandydat obywatelski, "niezużyty". – I jest prezydentem – wskazał.
Najmocniejszy fragment rozmowy dotyczył wydarzeń po wyborach prezydenckich w 2025 r. Pytany przez Mateusza Ratajczaka, czy wierzy, że powstrzymał rozlew krwi, Hołownia opisał napięcie panujące wówczas wokół Sejmu i próby nakłonienia go do nieuznania wyników.
– Ja uważam, że wtedy, a mam do tego podstawy, żeby tak sądzić, że emocje wokół tego były wtedy tak duże, że to nie byłoby tak, że nagle ktoś by ruszył i dokonał jakiegoś nie wiadomo jakiego aktu, ale było tak elektrycznie. W Sejmie było 300 osób, 300 gości Karola Nawrockiego, na ulicach Warszawy były tysiące ludzi, którzy przyjechali, których przywieziono z całej Polski – przypomniał.
Polityk zwrócił uwagę na zagrożenia zewnętrzne i nastroje społeczne. – To nie tylko była złość na Nawrockiego, tylko była to też złość na to, że ta umowna, nasza strona przegrała, a jesteśmy też w formule wojny hybrydowej, aktywnej. Wystarczy jeden prowokator, wystarczy jeden gest, żeby ta sytuacja wymknęła się spod kontroli - ocenił.
"Z tego jestem dumny". Lider Polski 2050 o swoich dokonaniach
Podsumowując swój dotychczasowy dorobek, lider Polski 2050 stwierdził, że swoje pierwotne założenia zrealizował "może w 20 proc., może w 30 proc.", jednak jego najważniejszym osiągnięciem było ustabilizowanie państwa w krytycznych momentach.
– Myślałem, że historia przypisze mi rolę kogoś, kto będzie w stanie ludzi, którzy myślą podobnie jak ja, gdzieś poprowadzić. Natomiast historia przypisała mi inną rolę, przypisała mi rolę stróża zakrętu, dwóch zakrętów, których przypilnowałem i z tego jestem dumny. Zadowolony, że udało się Polskę bezpiecznie przez to przeprowadzić. Moje ambicje są spełnione – oświadczył Hołownia.
– Wojska ONZ też nie są spektakularne, ale na koniec nikt nigdy nie widzi, ile krwi, czy to retorycznej, czy to fizycznej, nie zostało przelane dzięki nim, dzięki temu, że były Stany w tej historii – skwitował.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.