Co usłyszy Kreml po RBN? "Nie wiemy, czy są za polską racją"

- Gdyby wyciekły informacje dotyczące polsko-amerykańskich negocjacji, stopnia ich zaawansowania czy różnic zdań między nami a Amerykanami, Kreml od razu by je wykorzystał. W każdym temacie na najwyższym poziomie tkwią pułapki, których należy się wystrzegać. Kreml tylko czeka na takie informacje - mówi Interii gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
- Swoboda wypowiedzi podczas tego typu spotkań wymaga przestrzegania wartości związanych z polską racją stanu. Na takie spotkania nie zaprasza się ludzi, którzy mogą wynosić informacje i przekazywać je tym, którzy dobrze Polsce nie życzą - podkreśla z kolei gen. Roman Polsko, inny były szef BBN.
"Ruskie onuce" czy prawo do informacji dla wszystkich?
We wtorek w Warszawie odbędzie się zwołana przez prezydenta Karola Nawrockiego Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Wezmą w niej udział dwa ośrodki władzy - prezydencki i rządowy, ale też przedstawiciele klubów i kół sejmowych.
I to ta ostatnia grupa budzi najwięcej wątpliwości.
Na prezydenckim spotkaniu ma się również pojawić przedstawiciel Konfederacji Korony Polskiej, czyli partii, której lider Grzegorz Braun mówił w ostatnich tygodniach, że "uwielbia zapach rosyjskiego gazu o poranku".
Przykładów na odmienne od głównego nurtu polityki rozumienie polskiej racji stanu przez to środowisko jest znacznie więcej.
Udziału przedstawiciela Korony w RBN sprzeciwiają się politycy opcji rządzącej.
Tomasz Siemoniak czy Radosław Sikorski przekonują, że nie będą mogli czuć się swobodnie w obecności polityka Korony. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wysłał natomiast pismo do prezydenta, by ten rozważył udział przedstawiciela Korony w tym posiedzeniu.
Głowa państwa argumentuje natomiast, że nie można pomijać środowiska, któremu ufa ok. 10 proc. Polaków, bo takim poparciem cieszy się Korona. Nawrocki dotąd nie zmienił zdania i zaproszenie jest aktualne. We wtorek Konfederację Korony Polskiej będzie reprezentował poseł Włodzimierz Skalik.
Politycy koalicji rządzącej nie mają wątpliwości, że Korona jest partią prorosyjską. Niektórzy politycy zastanawiają się nawet nie czy, ale kiedy Kreml dowie się o ustaleniach, jakie zapadły na wtorkowym RBN.
- Mamy ludzi, którzy jawnie działają wbrew polskiej racji stanu i bezpieczeństwu. Takich ludzi się nie zaprasza. Szkodzących bezpieczeństwu, jeżdżących do Rosji, bijących brawo i mówiących, żeby się bratać z człowiekiem skazanym przez międzynarodowy trybunał za zbrodnie w Ukrainie - przekonuje w rozmowie z Interią gen. Polko.
- Ugrupowanie Brauna zadaje kłam temu, co Putin robi na Ukrainie. W takich sytuacjach prezydent wcale nie ma obowiązku zapraszać wszystkich, którzy dostali się do Sejmu. Nigdy czegoś takiego nie było. To jest jakiś wymysł - podkreśla.
Gen. Stanisław Koziej był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego przez pięć lat w latach 2010-2015. Organizował i prowadził tego typu posiedzenia. Jak zaznacza, zawsze na tego typu spotkaniach porusza się tematykę niejawną.
- W większości na RBN omawia się problemy rangi strategicznej dotyczące bezpieczeństwa państwa, np. zatwierdzenie Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Teraz tej strategii nie ma, a to temat idealny na RBN. W państwie ciągle są jednak tematy najwyższej wagi o charakterze niejawnym. Po to jest RBN - podkreśla gen. Koziej.
W jego opinii wtorkowa RBN, z uwagi na uczestnictwo Korony i powściągliwość niektórych gości, może okazać się "pustą radą".
- Spotkają się po to, żeby się rozejść - uśmiecha się gorzko gen. Polko.
- Cokolwiek uczestnicy tej rady powiedzą, można domniemywać, że trafi do ruskich agentów. Posiedzenie rady, gdzie nie mamy 100 proc. pewności, że wszystkim przyświeca polska racja stanu, po prostu traci sens. Jeżeli mamy rozmawiać półsłówkami albo wcale, to szczerze mówiąc, szkoda czasu - uważa nasz rozmówca.
W opinii gen. Polko prezydent Karol Nawrocki powinien następnym razem bardziej zastanowić się, komu wysyła zaproszenia, bo tylko w jego gestii leży, kto weźmie udział w tym spotkaniu.
Gen. Koziej ma natomiast trzy rozwiązania tej sytuacji. Dwa z nich to kwestia długoterminowa, a jedno jest opcją "najbardziej prawdopodobną".
Trzy opcje na stole na najbliższą RBN
Po pierwsze, były szef BBN proponuje, by prezydent zmienił formułę RBN w zakresie jej członków.
Argumentuje, że dziś jest tam za dużo ludzi, a przedstawiciele kół sejmowych są kompletnie niepotrzebni. Gen. Koziej sugeruje, by RBN składała się wyłącznie z przedstawicieli głowy państwa, najważniejszych przedstawicieli rządu i szefów klubów sejmowych.
Drugie rozwiązanie zakłada daleko idącą powściągliwość w wyrażaniu własnych sądów. Rada ma się odbyć bez przekazywania informacji tajnych, a jedynie opierać się na danych, które równie dobrze można przekazać w debacie publicznej.
Trzecie rozwiązanie to zmiany prawne. O takiej opcji wspominał m.in. rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. W tym wariancie poseł nie powinien mieć automatycznego dostępu do informacji tajnych, a najwyżej do poziomu "zastrzeżone".
Jeśli chciałby pracować na poziomie informacji niejawnych, powinien przechodzić normalną procedurę dopuszczeniową.
- Te trzy opcje leżą na stole. Podejrzewam, że zastosowana zostanie druga, czyli powstanie uboga merytorycznie RBN. Szkoda - ubolewa gen. Koziej.
- W tej formule Rada w ogóle traci sens. Nigdy tak nie było, żeby RBN nie zajmowała się niejawnymi problemami. Byłem sekretarzem tej Rady i prawie każdy ważny problem był na poziomie niejawnym. To drugie rozwiązanie niestety zostanie zastosowane przez członków rządu i osoby odpowiedzialne za gospodarowanie tajnymi informacjami w obecności ryzykownych kolegów. Nie ma wyjścia - podkreśla gen. Koziej.
Rada Bezpieczeństwa Narodowego ma się odbyć 3 listopada. Jednym z tematów ma być stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce.
"Polityczny WF": Co może pogrążyć rząd Donalda Tuska? Kluczowy czynnikINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.