Proces Karola Nawrockiego z Onetem. Politycy komentują zeznania świadka
Brejza o Nawrockim: czuje się cesarzem, jest równy wobec prawa
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
Sprawa dotyczy artykułu Onetu "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu", opublikowanego podczas kampanii prezydenckiej w 2025 roku. Dziennikarze przedstawili w nim relacje osób, według których Nawrocki, pracując przed laty w ochronie sopockiego hotelu, miał uczestniczyć w sprowadzaniu kobiet świadczących usługi seksualne dla gości.
Prezydent zaprzeczył tym doniesieniom i wystąpił na drogę sądową przeciwko wydawcy portalu. We wtorek przed sądem zeznawała Natasza Geldon, która w przeszłości pracowała z Nawrockim w Grand Hotelu.
- Pewnego razu, jak stałam przy recepcji Grand Hotelu, zauważyłam, że Karol wchodzi do hotelu wraz z kobietą i mężczyzną, co już było dosyć nietypowe, ponieważ my raczej nie legitymowaliśmy gości, nie wprowadzaliśmy ich do hotelu - mówiła Geldon.
Potem zapytała go o tę sytuację. - Karol tylko odpowiedział, że można sobie dorobić, wprowadzając dziewczyny do gości i jeśli miałabym ochotę, to też mogę się przyłączyć, bo można na boku zarobić - opisała.
29 min
Witczak o prezydencie: będzie udawał, że nic się nie stało
Poseł Koalicji Obywatelskiej Mariusz Witczak stanął w obronie kobiety, która zdecydowała się zeznawać w sprawie. Wypowiedź polityka padła w kontekście reakcji części prawicowych mediów na zeznania Nataszy Geldon. Po rozprawie zaczęły pojawiać się publikacje podważające wiarygodność jej relacji i kwestionujące znaczenie zeznań dla procesu, jak również zaczęto przyglądać się życiorysowi pani Nataszy, publikując informacje o jej przeszłości i działalności.
Jego zdaniem publiczne podważanie wiarygodności świadka jest nieuzasadnione, szczególnie biorąc pod uwagę obciążenie związane z udziałem w procesie przeciwko urzędującemu prezydentowi.
- Dla osoby prywatnej, która ma swoje życie, tego typu proces jest ogromnym obciążeniem, a dzisiaj ona mierzy się z prezydentem RP, więc tego typu dyskredytowanie jest, mówiąc językiem młodzieżowym, słabe - ocenił.
Witczak wyraził przekonanie, że autorzy publikacji Onetu dochowali standardów rzetelności dziennikarskiej. Odniósł się również do decyzji Nawrockiego o niewystąpieniu do sądu w trybie wyborczym.
- Karol Nawrocki przyjął bardzo sprytną taktykę dla siebie. Nie zgodził się na szybki proces w trybie wyborczym, odłożył to w czasie. Dla niego okazało się to korzystne, bo został prezydentem - stwierdził.
Zdaniem polityka sprawa może negatywnie wpłynąć na wizerunek głowy państwa, choć nie musi przełożyć się na jego polityczną pozycję. - Dzisiaj na pewno ta sytuacja go obciąży, podkopie, ale żyjemy niestety w takiej rzeczywistości i w takim świecie, że po prostu on będzie z tym żył, funkcjonował, będzie udawał, że się nic nie stało - mówił.
Rozprawa w procesie Karola Nawrockiego przeciw Onetowi
Źródło zdjęcia: PAP/Leszek Szymański
Żywno: w końcu poznamy fakty
Wicemarszałek Senatu Maciej Żywno zwrócił uwagę na znaczenie postępowania sądowego dla wyjaśnienia zarzutów dotyczących przeszłości prezydenta.
- Na pewno jest to sytuacja, w której w końcu wszyscy będziemy mogli poznać fakty, bo to, co było traktowane jako tylko insynuacje albo informacje, przed sądem staje się faktami i zeznaniami pod przysięgą - powiedział.
Żywno ocenił jednocześnie, że sprawa nie musi znacząco wpłynąć na poziom poparcia dla Nawrockiego. - Mam takie wrażenie, że nie przysporzy mu to jakichś ujemnych punktów, poza tym, że będziemy mieli wszyscy świadomość, że jednak coś tam w jego przeszłości mocno nie grało - stwierdził.
Polityk został również zapytany, czy prezydent powinien osobiście stawić się na kolejnej rozprawie. Zwrócił uwagę, że to Nawrocki wystąpił z pozwem przeciwko wydawcy Onetu.
- Przyznam szczerze, że to byłoby dosyć niesmaczne, bo to pan prezydent, pan Nawrocki złożył pozew przeciwko Onetowi. No to wydaje się, że powinien stanąć i odpowiedzieć na te pytania - ocenił. Dodał, że dopiero w ostatniej chwili może się okazać, czy prezydent zdecyduje się na udział w przesłuchaniu.
Poseł PiS podważa zeznania świadka. "Funta kłaków warte"
Zupełnie inaczej wtorkową rozprawę ocenił poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Kuźmiuk. Jego zdaniem zeznania Nataszy Geldon nie potwierdziły wiarygodności publikacji Onetu. - Wczoraj pod rygorem odpowiedzialności karnej ta pani, mówiąc najoględniej, plątała się w zeznaniach. Już bardzo miękko twierdziła, że coś tam jej się wydawało albo mniej wydawało - mówił.
- Jeżeli to był kluczowy świadek Onetu, to wczoraj Onet jako dziennikarze ponieśli sromotną klęskę - dodał.
Zapytany, czy uważa, że kobieta zmyślała, czy po prostu nie pamiętała dokładnie wydarzeń, poseł PiS zwrócił uwagę na czas, jaki upłynął od opisywanych sytuacji. - To było przede wszystkim 20 lat temu - podkreślił.
Kuźmiuk przekonywał, że pracownicy ochrony hotelu wykonywali polecenia przełożonych, a wspomnienia dotyczące wydarzeń sprzed dwóch dekad nie powinny być podstawą tak poważnych oskarżeń.
- Jakieś wynurzenia, co kto tam sobie wyobrażał po 20 latach, są po prostu funta kłaków warte - ocenił.
Polityk zarzucił również autorom publikacji, że materiał miał służyć zaszkodzeniu Nawrockiemu w końcowej fazie kampanii prezydenckiej. - Miały służyć rzeczywiście brutalnemu zaatakowaniu pana prezydenta w szczycie kampanii wyborczej i temu służyły - stwierdził.
Odnosząc się do jawności postępowania, Kuźmiuk przekonywał, że wcześniejsze wyłączenie jawności nastąpiło na wniosek strony związanej z Onetem.
Brejza o postawie Nawrockiego: czuje się cesarzem
Europoseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza pozytywnie ocenił jawny charakter rozprawy. Jednocześnie skrytykował otoczenie prezydenta, zarzucając mu próby ograniczenia dostępu opinii publicznej do informacji o sprawie. - Dobrze, że został odtajniony, źle, że ludzie prezydenta Nawrockiego próbowali zataić tę sprawę, utajnić - mówił.
Brejza ocenił również, że Nawrocki powinien był dążyć do rozstrzygnięcia sporu jeszcze podczas kampanii wyborczej. - Źle, że Karol Nawrocki nie chciał rozstrzygnąć tej sprawy, bo to jest sprawa o fakty, nie opinie, w trybie wyborczym - powiedział.
Zdaniem europosła takie rozwiązanie pozwoliłoby wyborcom zapoznać się z zarzutami dotyczącymi przeszłości kandydata przed oddaniem głosu.
Polityk został również zapytany o możliwość przesłuchania Nawrockiego na kolejnej rozprawie, w tym o ewentualny udział zdalny.
- Są takie wskazówki, że ten Pałac Prezydencki, przepych marmurów, złoto żyrandoli tak oddziałuje na Karola Nawrockiego, że on się czuje cesarzem, on się czuje ponad zwykłymi ludźmi - stwierdził Brejza.
Skrytykował także propozycję złożenia przez prezydenta zeznań na piśmie. - Jest równy wobec prawa, tak jak każdy obywatel Rzeczypospolitej, i wierzę, że się stawi - podsumował.
Suchoń: obywatele mają prawo do pełnej wiedzy
Do zeznań Nataszy Geldon odniósł się również poseł Mirosław Suchoń. W jego ocenie przedstawiona przez kobietę relacja dotycząca przeszłości Karola Nawrockiego stawia pod znakiem zapytania to, czy powinien on sprawować urząd prezydenta. - Myślę, że każdy, kto choć usłyszał kawałek zeznań, zdaje sobie sprawę, że na stanowisku prezydenta jest osoba, która nigdy nie powinna się tam znaleźć - stwierdził.
- Oczywiście każdy ma prawo podejmować własne decyzje, natomiast trudno wyobrazić sobie w dojrzałej demokracji, że prezydentem został ktoś, kto, no przepraszam, mówiąc wprost, przeprowadzał prostytutki do pokojów hotelowych gości w Sopocie - dodał.
Suchoń pozytywnie ocenił także decyzję sądu o jawnym rozpoznawaniu sprawy.
- Oczywiście, bardzo dobrze, że sąd podjął decyzję o tym, że sprawa będzie jawna. Obywatele, zwłaszcza w takim przypadku, mają prawo do pełnej wiedzy - podkreślił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.