Towary zrabowane podczas zamieszek trafiły na Vinted? Platforma blokuje oferty

Popularna platforma sprzedaży rzeczy używanych Vinted rozpoczęła masowe usuwanie ogłoszeń dotyczących towarów, które mogły zostać zrabowane podczas zamieszek we Francji. Firma podkreśla, że sprzedaż skradzionych przedmiotów jest surowo zabroniona, a konta łamiące te zasady będą blokowane.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Protesty przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się we Francji w gwałtowne zamieszki, podczas których plądrowano sklepy, atakowano budynki publiczne i dochodziło do starć z policją.
Najbardziej ucierpiały takie miasta jak Paryż, Marsylia czy Lille.
Według francuskich władz zatrzymano już ponad 1200 osób, a straty przedsiębiorców liczone są w setkach milionów euro.
Vinted usuwa podejrzane ogłoszenia
Platformy sprzedażowe takie jak Vinted i eBay podjęły zdecydowane działania, by powstrzymać handel zrabowanymi podczas zamieszek towarami
Sprzedaż skradzionych przedmiotów lub próby ich pozyskiwania są na Vinted surowo zabronione i nie tolerujemy takich praktyk – podkreślił rzecznik firmy Vinted, cytowany przez BBC.
Platforma zwiększyła monitoring podejrzanych ogłoszeń i współpracuje z francuskimi władzami oraz policją, by skuteczniej identyfikować i usuwać oferty powiązane z grabieżami.
eBay: Bez wzrostu liczby ofert, ale czujność zachowana
Z kolei platforma aukcyjna eBay zapewnia, że nie odnotowała wzrostu liczby ofert związanych z kradzieżami we Francji. Firma jednak również współpracuje z organami ścigania i deklaruje natychmiastowe usuwanie ogłoszeń dotyczących skradzionych towarów.
Luksusowe marki i kluby piłkarskie na celowniku
Skala zamieszek jest ogromna. W Paryżu zniszczone zostały witryny luksusowych marek, takich jak Dior, Rolex, Louis Vuitton czy Ralph Lauren. W Marsylii splądrowano oficjalny sklep klubu piłkarskiego Olympique Marsylia, a wiele innych sklepów klubowych zostało tymczasowo zamkniętych.
Według szacunków, straty przedsiębiorców po weekendowych zamieszkach mogą sięgnąć setek milionów euro.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.