Tajemnicze ruchy Moskwy, widać je na zdjęciach. "Zagraża Europie"

Rosja przetransportowała do libijskiego portu w Tobruku około 3 tysięcy ton sprzętu wojskowego, co potwierdzają zdjęcia satelitarne opublikowane przez "Corriere della Sera".
Analitycy wskazują, że rosyjska aktywność w Libii ma służyć budowie umocnień oraz zwiększeniu wpływów na granicach z Nigrem i Czadem.
Według włoskich mediów obecność Rosji w Libii może stanowić zagrożenie dla Europy poprzez potencjalną kontrolę nad szlakami migracyjnymi wykorzystywanymi do prowokacji.
Dziennik "Corriere della Sera" opublikował w poniedziałek zdjęcia satelitarne wykonane przez firmę Vantor. Gazeta wysnuła z nich wnioski, że rosyjski transport wojskowy dotarł do portu w Torbuku w Libii. Na miejscu rozładowano ok. 3 tys. ton sprzętu.
Libia. Rosyjski transport w porcie w Torbuku
Według libijskiego analityka Jaela Harchaoui z Royal United Services Institute w Londynie do portu dotarły dwa statki handlowe. Na ich pokładzie znajdował się w większości sprzęt logistyczny.
- Rosjanie sprowadzają do Libii środki pozwalające na budowę umocnień oraz prowadzenie działań w odległości setek kilometrów od czterech istniejących już baz, znajdujących się na terenach kontrolowanych przez siły Haftara: w pobliżu Bengazi i Syrty na wybrzeżu, w Al-Dżufra w środkowej Libii oraz w Brak asz-Szati na południowym zachodzie - wyjaśnił Harchaoui na łamach "Corriere della Sera".
Zdaniem analityka, Rosjanie chcą działać przede wszystkim na południu, a konkretnie na granicy z Nigrem i styku granic Nigru i Czadu. Chcą pełnić rolę arbitrów w regionie. Z kolei wspomniany dziennik dodaje, że z włoskiej perspektywy może oznaczać to, że Rosja chce mieć większą kontrolę nad szlakami migracyjnymi. To ma natomiast pozwolić na wykorzystywanie migrantów do działań sabotażowych czy prowokacji.
Rosja coraz śmielej działa na terenie Libii
"Corriere della Sera" zauważa, że Rosja rozszerza działalność w Libii, aby móc destabilizować Europę od strony Morza Śródziemnego. Zapewnia nadzór terytorialny i powietrzny dominującemu w Bengazi klanowi, a w zamian otrzymuje sowite wynagrodzenie, które pozwala finansować działania w Ukrainie.
Dziennik dodaje, że Haftarowie mają pieniądze, by płacić Rosji, bo otrzymują je od europejskich korporacji, które posiadają koncesję na eksploatację libijskich złóż ropy. Wiążą je wieloletnie kontrakty, ale gazeta podkreśla, że rządy mogłyby wywrzeć presję na firmach, aby jasno zakomunikować watażkom w Libii, że obecność Rosji w regionie jest nieakceptowalna.
"Polska nie jest wolnym krajem". Weszliśmy do miasteczka przy Trybunale KonstytucyjnymINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.