Wtargnęli do Łotwy, potem uciekli na Białoruś. Teraz grożą UE i NATO
- Do zdarzenia doszło w nocy z 5 na 6 października.
- Łotewskie władze określiły próbę przekroczenia granicy jako szczególnie agresywną.
- Grupa zapowiedziała kolejne działania sabotażowe przeciwko sąsiadom Białorusi.
- Od początku roku granicę Łotwy z Białorusią próbowało przekroczyć ponad 12 tys. osób.
Według łotewskiego wojska i resortu spraw wewnętrznych migrantom towarzyszyła uzbrojona oraz zamaskowana eskorta. Mężczyźni po białoruskiej stronie mieli próbować przepchnąć 20 osób na terytorium Łotwy i kierować groźby pod adresem żołnierzy. O przebiegu zdarzenia poinformował wówczas minister spraw wewnętrznych Janis Dombrava.
Po próbie przerzutu część zamaskowanych osób nielegalnie przekroczyła granicę. Mężczyźni zabrali kamery należące do łotewskich służb monitorujących teren. Zanim na miejsce dotarli funkcjonariusze, wrócili na stronę białoruską.
"Czarne Rusy" zapowiadają kolejne działania
Grupa opublikowała na kanale Telegram nagranie, w którym przypisała sobie odpowiedzialność za incydent. W materiale oceniła, że zdarzenie miało sprawdzić gotowość Łotwy, a także zapowiedziała podobne akcje w innych miejscach granicy.
"To był test dla Łotwy, który został oblany. Wkrótce zobaczycie coś podobnego w innych częściach naszej granicy. Unia Europejska i NATO to kolos na glinianych nogach, który zawali się po naszym pierwszym ataku" – przekazano w nagraniu grupy "Czarne Rusy". Organizacja zapowiedziała również kontynuowanie działań sabotażowych wymierzonych w państwa sąsiadujące z Białorusią.
Komentatorzy LTV ocenili, że pojawienie się samozwańczej grupy może służyć jako osłona dla operacji hybrydowych prowadzonych przez białoruskie i rosyjskie służby specjalne. Janis Sarts, szef Centrum Eksperckiego NATO ds. Komunikacji Strategicznej w Rydze, stwierdził, że w Białorusi i Rosji nie jest możliwe funkcjonowanie tego rodzaju niezależnych organizacji.
Według Sartsa wydarzenia na granicy pozostają bezpośrednio związane z władzami Białorusi i Rosji. Ekspert określił działania grupy jako "czystą operację informacyjną".
Presja migracyjna na granicy Łotwy z Białorusią
Łotwa od kilku miesięcy mierzy się ze wzrostem presji migracyjnej na wschodniej granicy. Latem próbę nielegalnego przekroczenia granicy podjęło kilka tysięcy osób. Od początku 2026 r. liczba takich przypadków przekroczyła 12 tys., czyli osiągnęła poziom porównywalny z całym 2025 r.
Migranci pochodzą głównie z państw Afryki i Bliskiego Wschodu. Wykorzystują szlak białorusko-łotewski, aby przedostać się dalej na teren Unii Europejskiej.
Na początku października rząd Andrisa Kulbergsa przedłużył do końca roku operację "Wilkołak" (łot. Vilkatis). Działania rozpoczęte w sierpniu są wymierzone w nielegalną migrację na granicy Łotwy z Białorusią.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.