Haley Stevens tłumaczy się po sensacyjnej decyzji w Michigan. "Tyle mam do powiedzenia"
Jej sensacyjna decyzja, ogłoszona w niedzielę zaledwie kilka godzin po tym, jak zapewniała innych Demokratów, że nadal będzie wspierać partyjnego kandydata Abdula El-Sayeda, wywołała prawdziwe trzęsienie ziemi w szeregach Partii Demokratycznej — zarówno w Michigan, jak i na szczeblu krajowym.
Haley Stevens tłumaczy swoją decyzję
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
— Abdul stawał się coraz bardziej i bardziej rozgniewany. Ja po prostu próbowałam pomóc, wcześniej udzieliłam mu przecież poparcia. Jest wielu Demokratów, którzy chcą zagłosować na naszego kandydata, a tymczasem słyszą tylko: "To partia, do której nie pasujecie" albo "To kampania, w której nie ma dla was miejsca — powiedziała Stevens w niedzielnym wywiadzie dla Andersona Coopera w CNN.
— Obudziłam się dziś rano z jasnym umysłem, wypoczęta i skupiona na tym, co podpowiada mi serce. I właśnie tyle mam do powiedzenia — dodała.
Wcześniej, w niedzielę, Stevens powiedziała, że skontaktowała się z Rogersem dopiero tego ranka, aby porozmawiać o udzieleniu mu poparcia.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Podczas całego wywiadu Haley podkreślała, że wciąż darzy Partię Demokratyczną "ogromną sympatią" i "zdecydowanie" chce, by Demokraci odzyskali kontrolę nad Senatem we wtorkowych wyborach. Deklarowała to mimo poparcia dla republikanina, którego sama niegdyś chciała pokonać w walce o mandat senatorski w Michigan.
Zapytana o opublikowany wcześniej tego dnia wpis Donalda Trumpa na platformie Truth Social, w którym prezydent pochwalił "odwagę" Haley za poparcie Rogersa, skrytykowała Republikanów. Stwierdziła, że są oni "naprawdę skupieni wyłącznie na tym, by pozwolić Trumpowi zostać dyktatorem. Partia Demokratyczna taka nie jest".
W trakcie rozmowy Stevens wielokrotnie udzielała wymijających i niejasnych odpowiedzi.
W pewnym momencie, gdy Cooper próbował uzyskać od niej jednoznaczną odpowiedź, kongresmenka podniosła głos i powiedziała: — Wygląda na to, że ty też jesteś na mnie zły, Anderson. — Po prostu nie odpowiada pani na żadne z moich pytań, więc trudno się nie frustrować — odparł dziennikarz.
Demokraci reagują na wywiad Stevens. "Zmaga się z trudną sytuacją"
Wywiad natychmiast wywołał wśród wielu Demokratów konsternację, a także zaniepokojenie stanem samej Stevens.
— To był jeden z najbardziej bolesnych wywiadów, jakie kiedykolwiek oglądałam — powiedziała kongresmenka Debbie Dingell w rozmowie z CNN, tuż po zakończeniu wywiadu ze Stevens. W ostatnich dniach utrzymywała kontakt z kongresmenką i wcześniej zdecydowanie skrytykowała jej decyzję o poparciu Rogersa.
— Martwiłam się o nią przez cały ubiegły tydzień. Ona też jest człowiekiem — dodała Dingell.
Niepokój wyrażali również czołowi stratedzy Partii Demokratycznej uczestniczący w panelu CNN, który nastąpił po obu wywiadach. Wśród nich znaleźli się David Axelrod i Van Jones.
Axelrod stwierdził, że Stevens sprawiała wrażenie "osoby, która zmaga się z trudną sytuacją", i zaznaczył, że nie chce jej "dodatkowo atakować".
Jones, który również krytykował wcześniejsze wypowiedzi El-Sayeda na temat Izraela, powiedział, że rozmawiał ze Stevens w sobotę. Jak relacjonował, wydawała się wówczas "pogodzona z sytuacją" i "dość jasno dawała do zrozumienia, że ma już tego wszystkiego dość". Zasugerował jednak, że jej pełen wahań i trudności wywiad może wzbudzić w widzach "współczucie", nawet jeśli początkowo jej decyzja wywołała przede wszystkim gniew.
Sam El-Sayed zbagatelizował poparcie Stevens dla swojego republikańskiego rywala.
— Ostatecznie, szczerze mówiąc, w ogóle nie myślę o Haley Stevens — powiedział w niedzielę przed jednym z kościołów w Detroit, po wydarzeniu "Souls to the Polls" [inicjatywie mobilizującej wiernych do udziału w wyborach].
— Bo wiecie co? Polityczne rozgrywki interesują mnie znacznie mniej niż konkretne rozwiązania i program — dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.