„Pomarańczowa zaraza” w Parlamencie Europejskim. Rzeźba Donalda Trumpa wywołała oburzenie

„Pomarańczowa zaraza” – tak zatytułowana jest rzeźba duńskiego artysty Jensa Galschiota, którą zaprezentowano w Parlamencie Europejskim. Przedstawia nagiego prezydenta USA Donalda Trumpa siedzącego na ramionach innego mężczyzny. Instalacja wywołała krytykę części europosłów.
„Pomarańczowa zaraza”, czyli rzeźba przedstawiająca Donalda Trumpa, zdj. Michal Zdenek CTK /PAP
Postawienie kontrowersyjnej rzeźby podczas sesji plenarnej w Strasburgu uzyskało wcześniej pozytywną opinię administracji Parlamentu Europejskiego. Jens Galschiot został zaproszony do PE przez duńskiego europosła Pera Clausena ze skrajnie lewicowej frakcji Lewica.
„Pomarańczowa zaraza” (The Orange Plague) to pozłacana rzeźba przedstawiająca nagiego Trumpa siedzącego na ramionach wychudzonego mężczyzny, który ugina się pod jego ciężarem. Dzieło było prezentowane m.in. podczas konferencji klimatycznej COP30 w listopadzie 2025 r. oraz Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Instalacja wywołała krytykę części europosłów. „Nie trzeba lubić Trumpa, ani zgadzać się z jego polityką, żeby uznać, że pokazywanie tej figury w PE jest głupie i naganne. Napisałem do Parlamentu w (tej) sprawie” - napisał na portalu X irlandzki europoseł Barry Cowen z liberalnej frakcji Odnowić Europę.
Belgijska europosłanka Barbara Bonte ze skrajnie prawicowej grupy Patrioci dla Europy nazwała sprawę „hańbą”. „Pozłacany, nagi Donald Trump na plecach umierającego z głodu mężczyzny, z napisem „Pomarańczowa zaraza”, jest wystawiony w Parlamencie Europejskim w Strasburgu pod pozorem „sztuki”. Ludzie, którzy pouczają świat o godności, nie potrafią nawet okazać elementarnego szacunku prezydentowi przyjaznego państwa” - napisała na X.
Nie wszyscy odnieśli się do rzeźby krytycznie. Niemiecki lewicowy europoseł Martin Schirdewan, cytowany przez portal niemieckiego radia BR24, ocenił, że to „trafna metafora” stosunków między Unią Europejską a USA.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.