Fala oburzenia po orędziu Emmanuela Macrona. "Żałosne przemówienie"
Po fali grabieży i starć z policją, w których zatrzymano blisko 2400 osób, Macron zapewnił w specjalnie wygłoszonym orędziu, że sprawcy przemocy zostaną ukarani. Jednocześnie przekonywał, że trzeba "usłyszeć gniew" protestujących i zająć się jego przyczynami, nie rezygnując z egzekwowania porządku. Jego słowa oburzyły francuskich polityków.
Fala oburzenia po orędziu Emmanuela Macrona
Były premier Édouard Philippe zarzucił prezydentowi brak konkretnych decyzji. "Wolałbym, podobnie jak miliony Francuzów, decyzji i inicjatyw umożliwiających powrót do porządku oraz odbudowę autorytetu państwa, ukaranie szabrowników i wandali" – napisał.
Jeszcze ostrzej wystąpienie ocenił kandydat na prezydenta Bruno Retailleau. Jego zdaniem Macron "wydaje się całkowicie przytłoczony sytuacją" i nie jest w stanie przeciwstawić siły państwa chaosowi zagrażającemu Republice. Polityk wezwał prezydenta do ogłoszenia stanu wyjątkowego, który miałby zapewnić Francuzom bezpieczeństwo.
Oburzenia nie kryła również liderka Zielonych Marine Tondelier. "Dzisiaj wieczorem jestem wściekła! Zamiast choćby zacząć od jakiegoś 'mea culpa', Emmanuel Macron wzywa nas do Matignon (siedziba francuskiego premiera) jak dzieci do tablicy w szkole" – napisała. Zaznaczyła, że jej ugrupowanie jednoznacznie potępia przemoc, ale oczekuje rozmów o rozwiązaniu kryzysów społecznych, środowiskowych i demokratycznych, a nie "stawienia się przed komisją dyscyplinarną".
Lider komunistów Fabien Roussel wytknął Macronowi pominięcie problemów ekonomicznych. "W ciągu 8 minut i 30 sekund mógłby wezwać do zachowania spokoju oraz udzielić odpowiedzi młodzieży, pracownikom i emerytom w sprawie wysokich kosztów życia. Ale nic" – stwierdził.
Najbardziej bezwzględny był Jordan Bardella. Lider Zjednoczenia Narodowego nazwał wystąpienie "żałosnym przemówieniem", dodając, że "tchórzliwa i zdezorientowana władza nie ma już nic do powiedzenia Francuzom, nic im do zaproponowania". Jego zdaniem rządzący nie mają już nawet siły, by chronić obywateli.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.