Planowany zamach na premiera. Człowiek prezydenta reaguje. "Spektakl polityczny"
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz pojawił się w poniedziałek w programie "Graffiti" stacji Polsat News. Prowadzący rozmowę rozpoczął od niedzielnego ogłoszenia prezydenta USA Donalda Trumpa, że między Rosją i Ukrainą doszło do "energetycznego zawieszenia broni". Jak zaznaczył, wchodzi ono w życie natychmiast.
Prezydent i ja jesteśmy zwolennikami twardej polityki wobec Rosji
— stwierdził na wstępie Marcin Przydacz.
Czytaj nas częściej w Google
Rosja przymuszona twardymi argumentami ekonomicznymi będzie zmuszona do negocjacji. (...) Putin uważa, że wygrywa tę wojnę, że jest jeszcze wystarczającą silny i gra na przeczekanie
— dodał.
Zdaniem Marcina Przydacza Władimir Putin nie jest gotowy do negocjacji pokojowych z Ukrainą i "nie będzie chciał ich prowadzić w dobrej wierze".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Marcin Przydacz atakuje rząd Donalda Tuska. "Aby w końcu wziął się do roboty"
Prowadzący program poruszył również temat stałych baz wojsk USA w Polsce. Marcin Przydacz zaapelował do rządu w tej sprawie, "aby w końcu wziął się do roboty".
Bardzo źle się stało, że zostało odwołane spotkanie ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza z amerykańskim sekretarzem wojny USA Pete'em Hegsethem
— stwierdził Marcin Przydacz.
Pod koniec września Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało o nagłym odwołaniu wizyty Władysława Kosiniaka-Kamysza w USA na "pilną prośbę" gospodarzy. Pentagon przekazał wówczas, że powodem tej decyzji był "konflikt terminów". Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiadał, że spotkanie miało dotyczyć polskiego bezpieczeństwa oraz lokalizacji centrum serwisowania pocisków PAC-3 do wyrzutni Patriot w Polsce.
Marcin Przydacz nawiązał do zeszłorocznego spotkania Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem. Przypomniał, że polski prezydent już wtedy dostał informację o planowanych stałych bazach USA w Polsce.
Gdyby nie prezydent Donald Trump i jego ponadprzeciętna sympatia do Polski, to dyskusja o stałych bazach byłaby dopiero na wczesnym etapie
— ocenił.
Po chwili uderzył w rząd, stwierdzając, że od września 2025 r. i wizyty Karola Nawrockiego w USA w sprawie stałych baz amerykańskich w Polsce nic poważnego się nie zadziało.
Dlaczego tak wolno [działa rząd]? Myślę, że Władysław Kosiniak-Kamysz chciałby tego przyspieszenia. Czy go premier zwalnia? Czy minister spraw zagranicznych? Czy jest jeszcze jakiś inny nacisk, nie wiem, z zachodniej Europy, który powoduje, że MON działa wolno w tej sprawie?
— kontynuował Marcin Przydacz.
Marcin Przydacz komentuje informacje o planowanym zamachu na premiera. Mówi o spektaklu politycznym
Prowadzący program "Graffiti" poruszył również temat informacji przekazanych w niedzielę przez służby. Wynikało z nich, że do policji wypłynęła informacja dotycząca możliwego zamachu na premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Prowadzący wprost zapytał Marcina Przydacza, czy w związku z tym prezydent Karol Nawrocki sam czuje się bezpiecznie.
Pan prezydent ma duże zaufanie do swojej ochrony, do Polaków
— odpowiedział szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Nie należy wokół tego robić spektaklu politycznego. Ja mam takie trochę przekonanie, że wczoraj pan premier i jego urzędnicy próbowali wywołać spektakl polityczny
— dodał, stwierdzając, że takie podejście ma skutek odwrotny i "znieczula społeczeństwo".
Niech politycy rozwiązują problemy, a nie próbują elektryzować media wokół tej sprawy. Wczoraj były ważniejsze tematy
— powiedział, dodając, że Donald Tusk "jest mistrzem w odwracaniu uwagi".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.