Rosyjskie drony uderzyły w turecki statek. Wołodymyr Zełenski o szczegółach. "Straszliwy atak"
Ogień na statku handlowym. Nie żyje dwóch członków załogi
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: facebook.com/ministeruldeinterne
Rosjanie przeprowadzili w poniedziałek atak z użyciem dwóch dronów na cywilny statek "Royad Mammadov" należący do Turcji, który znajdował się na wodach międzynarodowych na Morzu Czarnym - poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
"Straszliwy atak dwóch rosyjskich dronów na cywilny statek należący do Turcji, który przewoził kukurydzę i znajdował się na wodach neutralnych [na morzu otwartym - red.]. Na pokładzie byli obywatele Azerbejdżanu i Indii. Obecnie niestety już wiadomo, że zginął kapitan statku. Składam wyrazy współczucia" - napisał Zełenski na platformie X.
A horrific strike by two Russian drones on a civilian vessel in neutral waters carrying corn and owned by Türkiye. Azerbaijani and Indian citizens were on board. As of now, unfortunately, we know that the ship’s captain was killed. My condolences. The fate of one other person is…
— Volodymyr Zelenskyy / Володимир Зеленський (@ZelenskyyUa) October 5, 2026
Według prezydenta los jeszcze jednej osoby jest obecnie ustalany. Udało się uratować jedenastu członków załogi, spośród których jeden został ranny - dodał Zełenski.
Artur Molęda o incydencie na Morzu Czarnym
Źródło: TVN24
Pożar na statku i akcja ratunkowa
Wcześniej w poniedziałek ministerstwo spraw wewnętrznych Rumunii przekazało, że dwie osoby zginęły, a 11 uratowano ze statku na Morzu Czarnym, na pokładzie którego wybuchł pożar. Według rumuńskich mediów do pożaru na tureckiej jednostce doszło po tym, gdy została trafiona dronem.
Wiadomo, że jednostka wypłynęła z portu w ukraińskim mieście Izmaił i płynęła do Rawenny we Włoszech. Agencja Reuters zwraca uwagę, że od początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę na Morzu Czarnym dochodziło już do incydentów, w tym z udziałem dronów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.