Jest wyrok ws. biskupa Andrzeja Jeża
Proces w tej sprawie trwał osiem miesięcy, był pierwszym w Polsce postępowaniem sądowym biskupa dotyczącym zgłaszania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży.
Prokuratura, która oskarżyła hierarchę o niepowiadomienie organów ścigania o przestępstwach seksualnych podległych mu kapłanów, domagała się kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zasądzenia 20 tys. zł grzywny. Obrońcy oskarżonego wnosili o uniewinnienie.
DLA CIEBIE
Festiwalu Finansów Osobistych Invest Cuffs w Poznaniu - za nami pierwsza edycja
DLA CIEBIE
Oskarżyciel zarzucił bp. Jeżowi, że mając wiarygodne informacje o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich poniżej 15. roku życia przez dwóch księży z jego diecezji – Stanisława P. i Tomasza K., nie zawiadomił o tym niezwłocznie organów ścigania. Śledczy co prawda zauważyli, że władze kościelne złożyły zawiadomienie odnośnie do obu kapłanów, jednak zdaniem prokuratury uczyniły to zbyt późno – nie nastąpiło to niezwłocznie, jak wymaga przepis, mimo że wcześniej prowadziły postępowania wewnętrzne w sprawie obu księży i dysponowały informacjami o ich czynach.
Biskup nie przyznał się do zarzucanych mu czynów
Z kolei obrońcy przekonywali sąd, że w żadnej z dwóch spraw hierarcha nie dopuścił się umyślnego zaniechania zgłoszenia. Sam biskup Andrzej Jeż, który nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, wyjaśniał zwłokę w zgłoszeniach niejasnością przepisów karnych oraz specyfiką konkretnych spraw.
W przypadku księdza Stanisława P. ordynariusz wskazał na wątpliwości jurysdykcyjne, ponieważ czyny kapłana były popełnione głównie w Ukrainie. Z kolei w sprawie księdza Tomasza K. utrzymywał, że przez długi czas nie wiedział, że wśród ofiar duchownego były osoby poniżej 15. roku życia.
Odpowiedzialność karną dla osób, które nie zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa m.in. pedofilii, mimo posiadania o tym wiarygodnych informacji, wprowadziła w Polsce ustawa z 23 marca 2017 r. Wcześniej był to jedynie tzw. obowiązek społeczny, za którego niedopełnienie nie była przewidziana kara. Obecnie grozi za to do trzech lat więzienia.
Podstawą zarzutów dotyczących niepowiadomienia organów ścigania przez władze kościelne były postępowania dotyczące molestowania małoletnich przez dwóch kapłanów. Sprawa ks. Stanisława P. została w 2022 r. umorzona ze względu na przedawnienie karalności. Natomiast wobec ks. Tomasza K. toczy się postępowanie przed Sądem Rejonowym w Nowym Sączu. Ofiarami przestępstw seksualnych dwóch kapłanów jest kilkadziesiąt osób. W obu przypadkach kwestię zgłaszania tych nadużyć wyłączono do osobnego postępowania, dotyczącego zwierzchnika kapłanów – biskupa Andrzeja Jeża.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.