Kaczyński odpowiada Komisji Weneckiej. "Prezydent ma podstawy"
Wystąpienie lidera opozycji było bezpośrednią reakcją na wtorkową publikację Komisji Weneckiej. Organ doradczy Rady Europy stwierdził w swojej opinii, że prezydent Polski powinien niezwłocznie odbierać ślubowanie od sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm i nie rościć sobie przy tym prawa do weryfikacji czy kontroli sejmowego wyboru.
Pat wokół sędziów TK
Sprawa dotyczy impasu trwającego od marca, kiedy Sejm wybrał sześciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Czworo z nich nie zostało dopuszczonych do orzekania, ponieważ prezydent Karol Nawrocki nie odebrał od nich osobiście przysięgi. Wybrani sędziowie zdecydowali się na złożenie ślubowania w gmachu parlamentu, posługując się formułą "wobec prezydenta". Rozwiązania tego nie uznały jednak władze Trybunału, w tym jego prezes Bogdan Święczkowski.
Do tej sytuacji odniósł się we wtorek Jarosław Kaczyński, stając w obronie postępowania głowy państwa.
– Prezydent ma wszelkie podstawy do tego, żeby się nad tym zastanawiać – ocenił prezes PiS, przekonując, że obecna postawa prezydenta ma swoje umocowanie w historii polskiej polityki.
Kaczyński przywołuje precedens z czasów brata
Na poparcie swoich słów Kaczyński przypomniał sytuację z okresu prezydentury swojego brata.
– Przypomnę, że mój śp. brat odmówił przyjęcia przysięgi pani, która była wybrana w ten sposób, że przedstawiła ją do wyboru Samoobrona. Ona nie spełniała kryteriów i przez cztery miesiące to trwało, aż w końcu została zawarta nieformalna umowa, że zostanie zaprzysiężona, ale następnie zrezygnuje. Tak też się stało. Jest precedens, nikt wtedy nie protestował – przekonywał polityk przed wejściem do TK.
Mocne uderzenie w rządzących. "Wola władzy jest prawem"
Wystąpienie przed Trybunałem stało się dla lidera PiS także okazją do ostrej krytyki obecnej większości rządzącej. Kaczyński zarzucił obozowi władzy naruszanie konstytucyjnych standardów i działanie poza granicami prawa.
– Mamy do czynienia z władzą, która prawa nie przestrzega. Stwierdzenia, że mamy "demokrację walczącą", a przedtem, że "prawo, jak ja je rozumiem", jak mówił sam Tusk, to stwierdzenia, których sens jest następujący: "nas prawo nie obowiązuje". W gruncie rzeczy wola władzy jest prawem – podsumował Jarosław Kaczyński.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.