Atak nożownika w klasztorze w Jarosławiu: Ihor H. pozostanie w areszcie

Sąd nie uwzględnił zażalenia obrony i utrzymał w mocy postanowienie o trzymiesięcznym areszcie dla Ihora M. podejrzanego o zabójstwo duchownego i usiłowanie zabójstwa czterech innych osób na terenie Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Decyzja jest prawomocna. Ze względu na stan zdrowia 31-letniego obywatela Ukrainy, areszt jest wykonywany w warunkach szpitala psychiatrycznego o wzmocnionym zabezpieczeniu.
Działania śledczych w miejscu ataku nożownika na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu (fot. Piotr Polak) /PAP
Zażalenia obrońcy Ihora M. nie utrzymał Sąd Okręgowy w Przemyślu, podtrzymując tym samym w mocy wcześniejsze postanowienie Sądu Rejonowego w Jarosławiu ws. aresztowania podejrzanego na trzy miesiące.
Biegli psychiatrzy rozpoznali u Ihora M. ostre, wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. To właśnie z tego powodu podejrzany przebywa w specjalistycznej placówce, gdzie może być pod stałą obserwacją lekarzy.
Przesłuchanie Ihora M. było możliwe dopiero po trzeciej opinii biegłych, która pozwoliła na jego udział w czynnościach procesowych. Mężczyzna przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień i odpowiadania na pytania.
Prokuratura czeka na kluczowe dokumenty
Śledczy nadal badają okoliczności tragedii. Prokuratura wystąpiła do strony ukraińskiej o dokumentację medyczną Ihora M. oraz informacje o ewentualnym leczeniu psychiatrycznym.
Zwrócono się także o przesłuchanie matki podejrzanego i sprawdzenie jego karalności na Ukrainie.
W Polsce Ihor M. nie był wcześniej notowany.
Motyw ataku wciąż nieznany
Dramatyczne wydarzenia, które rozegrały się 24 września na terenie Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu, wstrząsnęły całą Polską. 31-letni obywatel Ukrainy, Ihor M., zaatakował nożem księdza Stanisława Zbojnowicza, powodując jego śmierć, a następnie usiłował pozbawić życia cztery kolejne osoby. Ofiary doznały poważnych obrażeń zagrażających życiu. Sprawca został zatrzymany przez policję tuż przed budynkiem kościoła.
Wciąż nie wiadomo, co skłoniło Ihora M. do przyjazdu do Jarosławia i wejścia na teren klasztoru. Prokuratura zabezpieczyła samochód, którym podróżował, ale nie znaleziono w nim niczego, co wskazywałoby na przygotowania do dłuższej podróży.
Badania krwi wykluczyły obecność alkoholu i substancji psychoaktywnych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.