Szwajcarzy odrzucili zaostrzenie neutralności. Referendum bez poparcia żadnego kantonu
Inicjatywa ta, forsowana przez prawicową Szwajcarską Partię Ludową (SVP) i jej przybudówkę — ultrakonserwatywny ruch Pro Suisse — została nazwana przez jej przeciwników mianem "prorosyjskiej" — podaje agencja Reutera.
Choć szwajcarska neutralność jest uznawana na arenie międzynarodowej od zakończenia wojen napoleońskich w 1815 r., sposób jej realizacji przez rząd nie został szczegółowo określony.
Czytaj nas częściej w Google
SVP twierdzi, że tradycyjne stanowisko kraju uległo osłabieniu, kiedy Szwajcaria nałożyła sankcje na Rosję w następstwie jej inwazji w Ukrainie.
Inicjatorzy kampanii postulowali wpisanie do konstytucji zapisu, zgodnie z którym Szwajcaria nie mogłaby przystępować do sojuszy wojskowych ani obronnych, ani z nimi współpracować, chyba że zostałaby zaatakowana, a także powstrzymywałaby się od udziału w jakichkolwiek sankcjach, o ile nie zostałyby one zatwierdzone przez ONZ.
Poza SVP większość partii politycznych oraz szwajcarski rząd sprzeciwiały się tej propozycji.
Minister spraw zagranicznych Ignazio Cassis ostrzegł, że zaszkodziłaby ona bezpieczeństwu narodowemu i uniemożliwiła prowadzenie wspólnych szkoleń z NATO. Rząd Szwajcarii argumentował, że obecna praktyka umożliwia dostosowanie polityki neutralności do zmian w kontekście międzynarodowym.
Rosja usiłowała wpłynąć na wyniki referendum
Na początku września francuski dziennik "Le Monde" zwrócił uwagę, że na wynik referendum usiłuje różnymi metodami wpłynąć Rosja, która wolałaby, by nie groziły jej już szwajcarskie retorsje.
Dla Moskwy jest to tym ważniejsze, że Szwajcaria jest centrum globalnego handlu surowcami oraz "centrum obsługi oligarchów" — zauważa "Le Monde".
Przed agresją Rosji na Ukrainę dwie trzecie światowych transakcji na rosyjską ropę negocjowano w Genewie. Wartość zamrożonych w Szwajcarii rosyjskich aktywów rząd ocenia na zaledwie 7,4 mld franków plus pewne nieruchomości, podczas gdy przed wojną było to szacunkowo co najmniej 200 mld franków.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.