„Być może sam król trzymał ją w rękach”. Niezwykłe odkrycie w skarbie wikingów

Na ekstremalnie rzadki egzemplarz wśród tysięcy srebrnych monet z czasów wikingów natrafili archeolodzy w Norwegii. To moneta wybita dla Olafa II Haraldssona, znanego jako św. Olaf, jednego z pierwszych chrześcijańskich władców tego kraju. „Znaleźliśmy skarb narodowy” – mówi Anne Skogsfjord, archeolożka odpowiedzialna za identyfikację znaleziska. „Być może sam Olaf trzymał tę monetę w rękach” – nie kryje emocji prof. Svein H. Gullbekk z Uniwersytetu w Oslo.
Krzyż na rewersie srebrnej monety z czasów wikingów (foto: Beate Oma Dahle/NTB) /PAP
Morze srebra pod miejscowością Rena
Wiosną w okolicach miejscowości Rena na wschodzie Norwegii dokonano odkrycia, które już teraz uznaje się za największy skarb monet z czasów wikingów w historii kraju. Natrafiono na prawdziwe „morze” srebra – obecnie liczba odzyskanych monet przekroczyła już 5 500 sztuk, a specjaliści szacują, że może być ich jeszcze więcej.
Wśród tej imponującej kolekcji szczególną uwagę zwróciła jedna moneta. Podczas katalogowania znaleziska archeolożka Anne Skogsfjord początkowo uznała, że ma do czynienia z anglosaską monetą z czasów Æthelreda II. Jednak dokładniejsze badania ujawniły napis ONLAF R+ NORMANORV, co jednoznacznie wskazywało na Olafa II Haraldssona, króla Norwegii panującego w latach 1015–1028.
Władca, który rzucił wyzwanie starej wierze
Olaf Haraldsson był jednym z najbardziej wpływowych władców wczesnośredniowiecznej Norwegii. Jego panowanie przypadło na okres przełomowy – czas chrystianizacji kraju. Po śmierci w bitwie pod Stiklestad w 1030 roku został kanonizowany i do dziś uznawany jest za patrona Norwegii.
Monety wybite za jego panowania należą do absolutnych rzadkości. Znanych jest mniej niż 20 egzemplarzy, z czego większość odnaleziono poza granicami Norwegii. Odkryta właśnie moneta to dopiero drugi taki przypadek na terenie kraju w ciągu ostatnich stu lat.
Średniowieczny branding, czyli krzyż zamiast miecza
Nowo zidentyfikowana moneta została wybita w latach 1024–1028. Na awersie widnieje portret Olafa w charakterystycznym stożkowym hełmie. Napis ONLAF R+ NORMANORV identyfikuje go jako Olafa, króla Norwegów. Rewers zdobi chrześcijański krzyż – symbol nowej wiary, którą Olaf wprowadzał w swoim kraju.
Specjaliści są zgodni, że monety te miały nie tylko wartość ekonomiczną, ale przede wszystkim polityczną i religijną.
Mamy tu monetę z wizerunkiem króla i krzyżem, z kolejnym krzyżem po drugiej stronie. To moneta chrystianizacyjna. Widzimy, jak król Olaf wykorzystywał monety do legitymizacji nowej wiary i aby ustanowić siebie jako chrześcijańskiego władcę europejskiego formatu. To jest branding – tłumaczy prof. Svein H. Gullbekk z Uniwersytetu w Oslo.
Czy św. Olaf dotykał tego srebra?
Na powierzchni monety widoczne są liczne drobne nacięcia, które – jak wyjaśniają naukowcy – służyły do sprawdzania zawartości srebra podczas transakcji. Oznacza to, że moneta była w obiegu i mogła wielokrotnie zmieniać właściciela.
Eksperci nie wykluczają, że sam Olaf Haraldsson mógł mieć tę monetę w dłoni.
Olaf Haraldsson decydował osobiście, jak mają wyglądać te monety i być może był obecny przy ich biciu. Jest całkiem możliwe, że właśnie tę monetę król miał kiedyś w swojej dłoni – dodaje Gullbekk.
Odkrycie rzadkiej monety św. Olafa w największym skarbie wikingów to wydarzenie o ogromnym znaczeniu naukowym i kulturowym. Po raz pierwszy od stu lat archeolodzy mają okazję badać monetę wybita za panowania jednego z najważniejszych władców wczesnośredniowiecznej Norwegii – króla, który nie tylko zjednoczył kraj, ale także wprowadził go w krąg chrześcijańskiej Europy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.