Rolnik, który zaorał asfalt, nie odzyska ciągnika. „Bolszewizm”

Opracowanie: Jan Matoga Publikacja: Dzisiaj, 1 października (16:26)
Sąd Rejonowy w Gliwicach uchylił policyjny dozór i poręczenie majątkowe wobec 60-letniego rolnika z Ostropy, podejrzanego o zniszczenie nowej nawierzchni ulicy Rybackiej. Sąd nie zgodził się jednak na zwrot zabezpieczonego ciągnika, który - jak podkreśla obrona - jest niezbędny mężczyźnie do pracy w gospodarstwie.
Rolnik zaorał świeży asfalt w Gliwicach (fot. Lukasz Kalinowski) /East News
Do zdarzenia doszło w sierpniu w gliwickiej dzielnicy Ostropa. Józef Magiera, który wyraził zgodę na podawanie nazwiska, miał wjechać ciągnikiem Ursus na świeżo położony asfalt i pługiem zaorać około 200 metrów nawierzchni ulicy Rybackiej.
60-latek twierdzi, że grunt, na którym znajduje się droga, należy do niego, a prowadzone tam prace były nielegalne. Prokuratura wskazuje jednak, że z posiadanej dokumentacji wynika, iż teren jest własnością samorządu.
Mężczyzna został zatrzymany na gorącym uczynku. Przyznał śledczym, że uszkodził nawierzchnię. Wcześniej miał też zapowiadać, że może ponownie zniszczyć drogę.
Myślę, że ta praworządność w końcu wróci, a nie, że zamyka się ludzi za swoje - powiedział dziennikarzom Magiera przed wejściem do sądu. Wyraził przekonanie, że prokuratura przedstawiła mu zarzut i wniosła o areszt na podstawie zeznań świadków, a nie dokumentów. To, co go spotkało, określił jako „bolszewizm”. To, co wykonałem, to była obrona własnej ziemi, a to, co oni pokazali, to znaczy, że to państwo jeszcze nie jest demokratyczne – powiedział, pytany o aresztowanie.
Sąd uchylił dozór i poręczenie, ale „najważniejsze jest odzyskanie ciągnika”
Obrońca rolnika, adwokat Adam Szewc, złożył trzy zażalenia: na zabezpieczenie majątkowe ciągnika, jego zatrzymanie oraz zastosowane przez prokuraturę środki zapobiegawcze – dozór policji i poręczenie majątkowe.
Sąd Rejonowy w Gliwicach uwzględnił zażalenie dotyczące dozoru i poręczenia. Utrzymał natomiast decyzję o zabezpieczeniu traktora.
Jak przekazał mec. Szewc, obrona ma teraz udokumentować, że 45-letni Ursus jest dla podejrzanego narzędziem pracy w gospodarstwie. Po przedstawieniu takich materiałów prokurator będzie musiał rozważyć wniosek o zwrot pojazdu.
Pomimo naszych twierdzeń i wyjaśnień podejrzanego, jest to na tym etapie jeszcze niewystarczające. Musimy to udokumentować – powiedział adwokat.
Sam Józef Magiera podkreślał po posiedzeniu, że zależy mu przede wszystkim na odzyskaniu ciągnika. Chce wykorzystać sprzyjającą pogodę do prac polowych.
Obrona argumentuje, że narzędzia niezbędne do prowadzenia gospodarstwa nie powinny być zabezpieczane na poczet ewentualnej grzywny lub obowiązku naprawienia szkody. Według adwokata wartość ciągnika ma dla jego klienta przede wszystkim charakter sentymentalny.
Zarzut zmieniony po nowej wycenie szkód
Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód. Początkowo szkody oszacowano na 300 tys. zł, a rolnikowi zarzucono zniszczenie mienia znacznej wartości. Sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt.
Po dodatkowych czynnościach i nowej wycenie ustalono jednak, że straty nie przekraczają 200 tys. zł. Prokuratura zmieniła zarzut, a podejrzany opuścił areszt po kilku dniach.
Jak przekazał mec. Szewc, Sąd Okręgowy w Gliwicach uwzględnił również zażalenie obrony na wcześniejsze aresztowanie, uznając je za niezasadne.
Za zniszczenie mienia w podstawowym typie grozi do pięciu lat więzienia. W przypadku mienia wielkiej wartości kara może sięgnąć 10 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z przepisami mienie znacznej wartości to takie, którego wartość przekracza 200 tys. zł.
Sprawa wywołała szeroką dyskusję. Postępowanie wyjaśniające z urzędu wszczął pełnomocnik terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach. Ma ono sprawdzić, czy w związku z zatrzymaniem i aresztowaniem rolnika nie doszło do naruszenia jego praw i wolności.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.