Hołownia chce uciec z Sejmu? Media wskazują jeden kierunek
– Szymon ma stałą motywację wyjazdu z Polski na jakieś stanowisko – przyznają bez ogródek rozmówcy "Newsweeka" z partii Polska 2050, dodając, że ich lider "bardzo chce już wyjechać i być ambasadorem".
To nie pierwsze podejście Hołowni do ucieczki z Wiejskiej. Już przed rokiem, gdy znalazł się na politycznym marginesie – stracił przewodnictwo w partii i fotel marszałka Sejmu, zadowalając się funkcją wicemarszałka – bez powodzenia startował w konkursie na wysokiego komisarza ONZ ds. uchodźców. Po przegranej fotel w Watykanie stał się naturalnym kierunkiem na "honorową ewakuację".
I choć Hołownia słynie ze spektakularnych wolt – niedawno bezskutecznie sondował wejście do rządu w roli architekta narracji, a po miesiącach walki przejął przewodnictwo w sejmowym klubie Polski 2050 – jego partyjni koledzy zachodzą w głowę, po co mu to było, skoro i tak myślami jest już za granicą.
Watykan. Emerytura, która ratuje koalicję?
"Newsweek" zauważa, że dla byłego publicysty katolickiego i niegdysiejszego "głosu Kościoła" placówka przy Stolicy Apostolskiej wydaje się wyborem naturalnym, choć z punktu widzenia wagi dyplomatycznej uchodzi raczej za prestiżową synekurę na polityczną emeryturę.
Dla rządu Donalda Tuska taki scenariusz miałby być jednak wyjątkowo wygodny. Hołownia uchodzi w obozie władzy za partnera chwiejnego i trudnego we współpracy, a w twardym elektoracie Koalicji Obywatelskiej budzi ogromną niechęć. Ponadto posłowie Polski 2050 coraz wyraźniej spoglądają w stronę KO, licząc na start z jej list w wyborach parlamentarnych w 2027 r. Odesłanie Hołowni do Rzymu ułatwiłoby więc uporządkowanie relacji w koalicji.
Wojenny klincz o ambasadorów i dług prezydenta
Na drodze do rzymskiej nominacji stoją jednak potężne przeszkody. Pierwszą jest trwający paraliż polskiej dyplomacji. Prezydent Karol Nawrocki publicznie twierdzi, że porozumiał się z szefem MSZ Radosławem Sikorskim co do obsady kilkudziesięciu placówek, lecz układ miał zablokować osobiście Donald Tusk. W efekcie żadnych nowych nominacji ambasadorskich na razie nie ma.
Drugą kwestią jest zgoda samego Nawrockiego. Głowa państwa ma wobec Hołowni pewien dług wdzięczności – to on jako ówczesny marszałek Sejmu doprowadził do zaprzysiężenia prezydenta, ignorując naciski części KO i komentatorów żądających zablokowania procedury z powodu nieprawidłowości przy liczeniu głosów. Czy to wystarczy, by Nawrocki złożył podpis pod watykańską nominacją? Urzędnicy z Pałacu Prezydenckiego nabierają wody w usta.
Konserwatywny zwrot przed wylotem
Aby marzenia o placówce się ziściły, Hołownia musi przejść weryfikację nie tylko w Warszawie, ale przede wszystkim za Spiżową Bramą. W tym kontekście w partii zauważono jego nagły, gwałtowny powrót do tradycyjnych wartości.
Niespełna tydzień temu na swoim prywatnym profilu na Facebooku polityk ostro skrytykował wicemarszałkinię Senatu Magdalenę Biejat za poparcie tzw. "abortomatu" w Warszawie, pisząc, że "nie mieści mu się to w głowie" i że hasła w stylu "aborcja jest OK" to dla Polaków "too much".
Co ważniejsze, zapowiedział, że za dwa tygodnie zagłosuje przeciwko projektowi dopuszczającemu aborcję do 12. tygodnia bez ograniczeń, a także zmienił zdanie i odrzuci projekt dekryminalizacyjny, opowiadając się jedynie za powrotem do dawnego kompromisu aborcyjnego.
– Głupio by było głosować za depenalizacją aborcji, a potem jechać do Watykanu – podsumowuje cynicznie jeden z ludzi z najbliższego otoczenia Hołowni.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.