"Najwyższy rangą od początku wojny". Rosjanie donoszą o śmierci generała

Według rosyjskich kanałów na Telegramie generał porucznik Siergiej Milczakow, dowódca 51. Armii Ogólnowojskowej, miał zginąć w wyniku ukraińskiego ataku na stanowiska dowodzenia w Doniecku.
Rosyjska dziennikarka Anastazja Kaszewarowa sugerowała, że precyzja ataku mogła wynikać z wycieku informacji o lokalizacji, jednak jednocześnie ostrzegała przed niepotwierdzonymi doniesieniami.
Siergiej Milczakow dowodził działaniami w Donbasie, a jeśli jego śmierć zostanie oficjalnie potwierdzona, będzie on 23. rosyjskim generałem zabitym od początku wojny przeciwko Ukrainie.
Informację o śmierci Siergieja Milczakowa przekazał w poniedziałek anonimowy rosyjski kanał "Niezygar". Według jego doniesień generał zginął w wyniku uderzenia rakietowego na kwaterę główną 51. Armii w Doniecku.
Doniesienia pojawiają się ponad dwa tygodnie po ataku przeprowadzonym przez ukraińskie siły. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy informował, że w nocy z 26 na 27 sierpnia zaatakowano szereg ważnych rosyjskich obiektów.
W rejonie Doniecka przy użyciu pocisków odpalanych z powietrza zostały trafione główne oraz zapasowe punkty dowodzenia rosyjskich wojsk. Strona ukraińska informowała wówczas, że skala strat jest ustalana.
Według ukraińskich źródeł monitorujących jednym z celów mógł być właśnie punkt dowodzenia 51. Armii. W pierwszych relacjach po ataku pojawiały się również informacje, że w obiekcie w chwili uderzenia miała trwać narada rosyjskiego dowództwa.
Rosyjski generał miał zginąć w Doniecku. "Został wydany przez swoich"
Jeszcze przed ujawnieniem nazwiska Milczakowa rosyjska dziennikarka i propagandystka Anastazja Kaszewarowa napisała o śmierci jednego z rosyjskich "bohaterów". Sugerowała jednocześnie, że precyzja ataku może świadczyć o wycieku informacji dotyczących miejsca pobytu wojskowego.
Kaszewarowa przekazała, że przeciwnik miał uderzyć "precyzyjnie", dlatego - jej zdaniem - informacje o lokalizacji mogły pochodzić z rosyjskiej strony. Tego zdania jest również ruch Atesz, który oznajmił, że generał "został wydany przez swoich, ponieważ uderzenie było precyzyjne".
W poniedziałek dziennikarka ostrzegła jednak, że wokół sprawy rozpowszechniane są nieprawdziwe informacje, i zaapelowała o oczekiwanie na oficjalne komunikaty.
W rosyjskich kanałach doszło też początkowo do zamieszania dotyczącego nazwiska zabitego. Część autorów informowała bowiem o śmierci Aleksieja Milczakowa, dowódcy skrajnie nacjonalistycznej grupy "Rusicz". Późniejsze doniesienia wskazywały jednak, że chodzi o generała Siergieja Milczakowa.
Na razie ani rosyjskie Ministerstwo Obrony, ani Kreml nie potwierdziły oficjalnie informacji o śmierci dowódcy 51. Armii.
Kim jest Siergiej Milczakow? Dowodził walkami o Awdijiwkę
Siergiej Milczakow urodził się w 1973 roku w ówczesnym Swierdłowsku, obecnie Jekaterynburgu. Jest generałem porucznikiem rosyjskich sił zbrojnych.
Wcześniej dowodził 1. Donieckim Korpusem Armijnym, który latem 2024 roku został przekształcony w 51. Armię Ogólnowojskową Południowego Okręgu Wojskowego. Milczakow został jej dowódcą.
Rosyjskie źródła przypisują mu kierowanie działaniami wojsk podczas walk w obwodzie donieckim, m.in. podczas operacji zakończonych zajęciem Awdijiwki w lutym 2024 roku oraz miejscowości Nowy Jork w sierpniu tego samego roku.
W sierpniu 2024 roku Władimir Putin przyznał Milczakowowi tytuł Bohatera Federacji Rosyjskiej. 51. Armia powstała na bazie 1. Donieckiego Korpusu Armijnego, wywodzącego się ze struktur tzw. milicji ludowej Donieckiej Republiki Ludowej.
Jeżeli informacje o śmierci Milczakowa zostaną oficjalnie potwierdzone, będzie on jednym z najwyższych rangą rosyjskich oficerów zabitych podczas wojny przeciwko Ukrainie. Niezależny rosyjski portal "Ważnyje istorii" wylicza, że byłby 23. rosyjskim generałem, który zginął od początku wojny.
"Polityczny WF": Konfederacja nie chce powtórzyć błędu. Koryguje taktykę INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.