Rosyjski „szpieg” na słowackich drogach? MSW kupiło kamery z niespodzianką

Opracowanie: Piotr Gądek Publikacja: Dzisiaj, 18 sierpnia (20:53)
W dwóch kamerach drogowych, które zamówiło słowackie MSW, znaleziono rosyjskie podzespoły mogące przekazywać zarejestrowane dane. Urządzenia potrafią zapisywać szczegółowe zdjęcia samochodów oraz ich pasażerów. Sprawa może mieć poważne reperkusje polityczne. Opozycja domaga się dymisji szefa resortu spraw wewnętrznych Matusza Szutaja Esztoka. Premier Robert Fico kpi z oskarżeń.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Resort spraw wewnętrznych zamówił dwie nowe kamery do monitorowania ruchu na drogach i jedną z nich zainstalował w Bratysławie w marcu 2026 r. Urządzenia potrafią monitorować kilka pasów ruchu jednocześnie i rejestrować szczegółowe zdjęcia samochodów oraz ich pasażerów. Zakup został sfinansowany z unijnego Planu Odnowy.
Informacje o rosyjskich podzespołach w kamerach potwierdził słowacki Krajowy Urząd Bezpieczeństwa (NBU), a na podstawie jego ekspertyzy we wtorek postępowanie wdrożył Urząd Ochrony Danych Osobowych.
Sankcje Urzędu Ochrony Danych Osobowych należą do najkosztowniejszych na Słowacji, podobnie jak w całej Unii Europejskiej. Do zakończenia postępowania Urząd nie informuje o postępach prac i nie jest jasne, czy badane jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, które zamówiło kamery, czy też firma realizująca zamówienie.
Rosyjskie komponenty i luki w zabezpieczeniach
W sierpniu najsilniejsza partia opozycyjna Postępowa Słowacja (PS) zwróciła uwagę, że system bardzo przypomina radary drogowe rosyjskiej firmy z Petersburga. Media ustaliły, że wbrew deklaracjom resortu spraw wewnętrznych dostawcą była cypryjska firma – bez biznesowej historii i bez prawdziwego adresu, a NBU rzeczywiście znalazł w kamerach rosyjskie komponenty oraz luki w zabezpieczeniach. W kamerach są mechanizmy pozwalające na wyciek informacji. Ponadto są one słabo zabezpieczone, choć nie udowodniono, że ktoś faktycznie z tego skorzystał.
Opozycja chce dymisji ministra
Opozycja żąda dymisji szefa resortu spraw wewnętrznych Matusza Szutaja Esztoka. Jego rezygnacji chce także minister turystyki i sportu Rudolf Huliak, który we wtorek w sieci społecznościowej nazwał całą aferę z radarami „oszustwem” i uznał, że konieczna jest dymisja ministra.
Premier Robert Fico broni swego ministra. W poniedziałek na konferencji prasowej lekceważył żądania opozycji i wynik ekspertyzy NBU.
Pękam ze śmiechu, gdy ktoś mi tu wmawia, że dwie kamery drogowe mogą zagrozić bezpieczeństwu Republiki Słowackiej. Nie ma żadnego znaczenia, jakie podzespoły by tam były – chińskie, rosyjskie, niemieckie, francuskie, amerykańskie. Jak, na litość boską, ma to zagrażać bezpieczeństwu Republiki Słowackiej? - pytał słowacki premier. Jego zdaniem bardziej szczegółowe informacje są dziś w stanie uzyskać na przykład satelity szpiegowskie.
Jak tłumaczy się szef słowackiego MSW?
Minister Szutaj Esztok nakazał usunąć obie testowane kamery i zakończył współpracę z ich dostawcą. Twierdzi, że firma wprowadziła ministerstwo w błąd przy dostawie sprzętu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.