Ulga w daninie z ETS. Dla Polski to za mało

Irlandzka prezydencja proponuje Polsce finansową ulgę w sporze o miliardy euro z handlu emisjami CO₂, które miałyby wpływać do unijnego budżetu - zamiast do krajowego. Może to być nawet kilkaset milionów euro rocznie mniej. Chodzi o nową daninę do budżetu na lata 2028-2034. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, Polska uważa jednak tę ulgę za półśrodek i nadal sprzeciwia się temu, by dochody z ETS-u stały się nowym źródłem finasowania unijnego budżetu.
Zdjęcie poglądowe /Shutterstock
Wyliczenia w Warszawie już się jednak rozpoczęły, żeby konkretnie ustalić, o jakie kwoty chodzi. W projekcie nowego budżetu UE na lata 2028–2034 prezydencja irlandzka zaproponowała, żeby Polska i inne biedniejsze kraje korzystające z Funduszu Modernizacyjnego na dostosowanie do celów klimatycznych nie musiały od razu przekazywać do unijnej kasy całych 30 proc. swoich wpływów z ETS-u, jak chce Komisja Europejska. Zamiast tego stawka rosłaby stopniowo. To próba złagodzenia jednego z potencjalnie najostrzejszych sporów o przyszły budżet Unii.
Spór dotyczy miliardów euro i tego, czy Unia ma zyskać nowe własne źródło dochodów budżetowych kosztem wpływów pozostających dziś w państwach członkowskich.
Prezydencja irlandzka wyszła z pewną propozycją, która byłaby dla nas korzystniejsza finansowo (od propozycji KE, zakładającej, że od razu kraje płacą 30proc. swoich przychodów z ETS - przyp. red.) , ale nadal nie jesteśmy w tym miejscu, w którym chcielibyśmy być w sprawie ETS-u jako zasobu własnego – przekazał dziennikarce RMF FM wiceminister do spraw europejskich Ignacy Niemczycki.
Irlandia łagodzi warunki. Polska mówi o półśrodku
Jak dowiedziała się dziennikarka RMF FM, jednym z rozważanych w Brukseli wariantów jest zwiększanie stawki o 5 punktów procentowych na kolejnych etapach, aż do osiągnięcia pełnych 30 proc. pod koniec siedmioletniej perspektywy budżetowej. W pierwszych latach nowego budżetu do Brukseli trafiałaby mniejsza część wpływów z ETS-u, a pełna stawka obowiązywałaby dopiero pod koniec perspektywy budżetowej.
To półśrodek – usłyszała dziennikarka RMF FM w Warszawie. Polska chce, by wpływy z ETS-u w ogóle nie stały się nowym źródłem dochodów budżetu Unii.
Nawet 2,85 mld euro oszczędności w siedem lat?
Według szacunków irlandzkiej prezydencji zmiany w naliczaniu dochodów z ETS ograniczyłyby wpływy do unijnego budżetu o około 2 mld euro rocznie. Przy założeniu, że roczne wpływy Polski z aukcji uprawnień do emisji CO₂ wynoszą 3,8 mld euro, przekazywanie 30 proc. tej kwoty do budżetu Unii oznaczałoby dla Polski wpłaty do budżetu UE około 1,14 mld euro rocznie.
Gdyby jednak stawka rosła stopniowo – o 5 punktów procentowych a więc kolejno 5, 10, 15, 20, 25, a następnie 30 proc. w szóstym i siódmym roku, różnica w porównaniu z natychmiastowym wprowadzeniem pełnej stawki wyniosłaby około 2,85 mld euro w ciągu siedmiu lat. To średnio ponad 400 mln euro rocznie „oszczędności” dla Polski.
17 państw ostrzega przed nierównym obciążeniem
Irlandzka propozycja stopniowego dochodzenia do pełnej, 30-procentowej stawki została skrojona „pod Polskę”. Ma na celu zmniejszenie obaw Warszawy i innych państw opowiadających się za ochroną polityki spójności i doprowadzenie do kompromisu. Kraje te wielokrotnie podkreślały, że nowe obciążenie nie może być regresywne, czyli bardziej dotkliwe dla krajów mniej zamożnych niż dla tych lepiej rozwiniętych. Ten postulat znalazł się również w liście 17 państw członkowskich.
Nowe dochody UE kolejnym polem sporu
Decyzja o nowych zasobach własnych wymaga jednomyślności państw członkowskich, a następnie zatwierdzenia przez każde z nich zgodnie z krajowymi procedurami. Polska - jeżeli w ogóle nie będzie chciała daniny z dochodów handlu emisjami - ma więc potężne narzędzie w ręku.
ETS jest jednym z proponowanych nowych unijnych danin do budżetu. Komisja Europejska proponuje także wpływy z granicznej opłaty węglowej CBAM, których zwiększenie postuluje irlandzka prezydencja, oraz nowe opłaty dotyczące dużych firm, tytoniu i elektroodpadów.
Dyskusja o tych nowych daninach może być równie trudna jak debata na temat wysokości samego budżetu UE.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.