Policja tłumaczy, co stało się z pieniędzmi Piotra W. Przeanalizowano monitoring
W piątek na ul. Marszałkowskiej w Warszawie policjanci zabezpieczający zgromadzenie przed Trybunałem Konstytucyjnym ruszyli w pościg za mężczyzną, który nie chciał się wylegitymować. Zatrzymany podczas interwencji zachowywał się agresywnie, zaatakował policjantkę, a w trakcie szarpaniny miał stracić przytomność. W trakcie jego przeszukania okazało się, że miał on przy sobie nóż. I policjantka, i zatrzymany mężczyzna trafili do szpitali. Żeby przeciąć spekulacje na temat interwencji, w sobotę policja zdecydowała się na opublikowanie nagrania z kamery nasobnej jednego z funkcjonariuszy, które dokumentuje zajście.
Piotr W. usłyszał zarzuty zmuszenia funkcjonariuszy policji do zaniechania czynności i naruszenia ich nietykalności cielesnej. W przypadku funkcjonariuszki dodatkowo ma odpowiadać za zagrożenie utraty życia albo spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura wnioskowała o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu na okres miesiąca, ale sąd odrzucił ten wniosek.
O co chodzi z pieniędzmi Piotra W.?
Jeszcze w niedzielę, tuż po wypuszczeniu na wolność, mężczyzna udzielił wywiadu TV Republice. Wskazał w nim, że w trakcie zatrzymania w kieszeni miała dwa stuzłotowe banknoty i stwierdził, że nie odzyskał ich po wypuszczeniu na wolność.
W sobotnim oświadczeniu Piotr W. twierdził z kolei, że środki te nie zostały ujęte w spisie depozytu. "Dodatkowo ja miałem przy sobie pieniądze, ale tylko część została ujęta w spisie zatrzymanych rzeczy" — napisał zatrzymany.
Czytaj nas częściej w Google
Jak sprawę tłumaczy policja?
Do sprawy w poniedziałek odniosła się Komenda Stołeczna Policji. Poinformowała, że przeprowadzono czynności sprawdzające dotyczące zabezpieczenia pieniędzy podczas interwencji.
"Z ustaleń wynika, że w kieszeni kurtki zatrzymanego policjant ujawnił dwa banknoty po 100 złotych. Pieniądze te dołączono do gotówki zabezpieczonej w portfelu zatrzymanego (1330 złotych), a następnie przeliczono łącznie. Całą kwotę, czyli 1530 złotych, wpisano do kwitu depozytowego. Analiza zapisu monitoringu potwierdziła, że pieniądze znalezione w kurtce zostały uwzględnione w depozycie" — czytamy.
Policja przekazała, że z ustaleń kontroli wynika, że całość zabezpieczonej gotówki, w tym 200 zł z kurtki, została wydana zatrzymanemu. "Zgromadzony materiał nie potwierdza zatem, aby jakakolwiek ich część zaginęła podczas czynności policyjnych" — wskazuje policja.
Komenda Stołeczna zapewnia, że "traktuje zgłoszenia dotyczące prawidłowości wykonywanych czynności i zabezpieczania mienia z należytą powagą". "Wnioski w tej sprawie oparto na analizie dokumentacji służbowej, rozpytaniu funkcjonariuszy oraz zapisie monitoringu. Należy nadmienić, że własne, niezależne czynności w przedmiotowym zakresie prowadzi również prokuratura" — dodano w komunikacie.
Czytaj także:
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.