GROM i policja w północno-wschodniej Polsce. Jest głos z rządu
- Musimy się liczyć z tym, że wschodnia granica Polski może być pod różnymi aspektami naruszana, może być pod różną presją ze strony władz rosyjskich stwierdził gość programu "Tłit" w WP wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.
Jak wynika z informacji Wirtualnej Polski, rząd skierował do północno-wschodniej Polski, w rejon granicy z obwodem królewieckim, żołnierzy jednostki specjalnej GROM. Razem z policyjnymi oddziałami kontrterrorystów spodziewają się oni pojawienia się grup dywersyjno-rozpoznawczych w części powiatów województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.
- Na ile ta sytuacja jest poważna i dlaczego dowiadujemy się o niej nieoficjalnie? - z takim pytaniem Tomasz Żółciak zwrócił się do swojego gościa, wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchy.
- Wyjaśnienie okoliczności zostawiam odpowiednim służbom, które znają po prostu szczegóły - odparł gość programu. - Natomiast musimy się po prostu przyzwyczaić, że nasza wschodnia granica czy wschodnio-północna w tym wypadku jest strefą permanentnie narażoną na różnego rodzaju sytuacje - dodał.
- Ale tam jest GROM. Zdaje się, że to jest jakaś nowa jakość, jeżeli chodzi o reagowanie na zagrożenia - zwrócił uwagę prowadzący program "Tłit".
- O zaangażowanie konkretnych formacji, konkretnych służb decydują osoby pełniące funkcje w różnego rodzaju formacjach mundurowych - odparł wiceminister. - Nie chciałbym polemizować w ogóle z decyzją, dlaczego takie, a nie inne środki zostały zaangażowane, w jakiej liczbie, ale o okolicznościach na pewno będziemy szczegółowo się dowiadywać - stwierdził.
- Czy to oznacza, że naprawdę liczymy się z tym, że rosyjski but stanie na polskiej ziemi, że pojawią się "zielone ludziki"? - dopytywał Żółciak.
- Na pewno musimy się liczyć z tym, że wschodnia granica Polski może być pod różnymi aspektami naruszana, może być pod różną presją ze strony władz rosyjskich. To jest jakby oczywiste. Może przybierać różne formy presji migracyjnej, różnego rodzaju prowokacji, których też zresztą byliśmy świadkami. Więc zakładam, że za nami jest czy przed nami kolejna z tego typu sytuacji - odparł Myrcha.
- Muszę o to spytać, czy to nie jest kwestia próby odwrócenia uwagi od tego, co się dzieje w Trybunale Konstytucyjnym? - drążył prowadzący program.
- No, nie. Absolutnie wykluczamy takie scenariusze - stwierdził wiceminister Arkadiusz Myrcha.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.